Noworocznie

Przeglądam zdjęcia w telefonie i zastanawiam się, co mogłabym napisać o 2018 roku. Na pewno to, że był intensywny, zaskakujący, pełen wzruszeń i uśmiechu, momentami trudny i męczący, ale w ogólnym rozrachunku zdecydowanie szczęśliwy. Jestem wdzięczna za to, że dopisywało nam w nim zdrowie, za cudowne, czerwcowe wakacje spędzone nad morzem. Tak się bałam, jak Wojtuś zniesie drogę, jak się odnajdzie w obcym miejscu, ale niepotrzebnie, bo wszystko ułożyło się bardzo pomyślnie i przywieźliśmy z tego wyjazdu wyjątkowe wspomnienia.

Jestem wdzięczna za wspaniały, wesoły czas spędzony z dziadkami, za kąpiele w dmuchanym basenie, bieganie na bosaka, karmienie psów malinami, za wszystkie wizyty na placach zabaw, w zoo, w palmiarni i za wycieczki rowerowe o zachodzie słońca.

Jestem wdzięczna za to, że udało się łagodnie zakończyć naszą mleczną drogę. I za każdą przespaną noc od tamtej pory.

Jestem wdzięczna za nową, fajną pracę na pół etatu, która nadarzyła się niespodziewanie pod koniec listopada. Miałam wiele obaw, czy ją podjąć, ale zaryzykowałam i zdecydowanie była to dobra decyzja. Taka intelektualna odskocznia i wyjście do dorosłych ludzi były mi bardzo potrzebne. I te powroty do domu z nową energią do wytęsknionego dziecka bezcenne.

Przede wszystkim jestem wdzięczna za najwspanialszą niespodziankę, jaką mogliśmy sobie tylko wymarzyć − kolejnego synka, którego powitamy na świecie na wiosnę.

Ale nie wszystko podobało mi się w tym roku. Szczególnie jesienno-zimowe miesiące były chwilami nie do zniesienia. Trochę się kłóciliśmy z M., nie raz czuliśmy się całkowicie bezsilni, wyczerpani psychicznie i niekompetentni jako rodzice przy trwającym już kilka tygodni buncie naszego temperamentnego niespełna dwulatka. To również kolejny rok, w którym nie udało nam się zamienić naszego mieszkania na dom z ogródkiem, o czym od dawna marzymy i co bardzo nam ciąży, bo oboje wiemy, że byłoby to dla nas zbawienne. Ale dziś nie chcę już skupiać się na tym, co negatywne. W nowym roku pragnę przede wszystkim tego, by nasz trzeci synek przyszedł na świat cały i zdrowy. I by jakoś udało nam się to wszystko szczęśliwie poukładać.

Do siego roku!

mama-i-wojtus_2