A ja wolę moją mamę

Chłopiec na rowerze

Pamiętam, że mieliśmy wtedy wizytę u lekarza. Ginekolog powiedział, że tym razem nie będziemy robić USG, ale ponieważ to wyjątkowy dla mnie dzień, moje święto, to posłuchamy serduszka. I słuchaliśmy z M. tej cudownej melodii dobiegającej gdzieś spod brzucha, będącej niezbitym dowodem na to, że tam rośnie mały człowiek, nasz wyczekany cud. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że czekamy na chłopca. Zastanawialiśmy się, czy więcej będzie miał ze mnie, czy z niego, moje brązowe oczy, czy jego niebieskie, jasne włosy, czy może ciemne, talent do przedmiotów ścisłych, czy zamiłowanie do humanistycznych. Nie wiemy, jakie miał oczy. Gdy położna dała mi go na ręce − drobne, ciepłe ciałko − były zamknięte. Wyglądał, jakby spał. Włosy miał po mnie. Ciemne i gęste.

Kilka dni temu skończyłby pół roku. Pewnie już umiałby siedzieć, może właśnie zaczynałby raczkować, odkrywać nowe smaki poza tym jednym, dobrze znajomym smakiem mleka. Czasem wchodzę jeszcze na forum listopadowych mam. Czytam, jak ich dzieci się zmieniają, nabywają nowe umiejętności, poznają świat. Nie mogę uwierzyć w to, że miałam być na ich miejscu… Moja ciąża coraz częściej wydaje mi się jakąś iluzją, urojeniem, złudnym wspomnieniem. Ale przecież była. A ciało nosi jej niezaprzeczalne ślady − dwa rozstępy na lewej piersi, wciąż ciemna linea nigra przebiegająca przez brzuch. Nie pozwalają mi zwątpić w to, że naprawdę tego doświadczyłam. Mam nadzieję, że nasz chłopiec był szczęśliwy przez te 9 miesięcy, kiedy nosiłam go pod sercem i starałam się być dla niego najlepszą mamą.

Dziś jest też święto mojej mamy. Wzruszyła się, gdy składałam jej życzenia. A ja przypomniałam sobie tę piosenkę Majki Jeżowskiej. W dzieciństwie często nuciłam jej refren. I wydawało mi się, że ona jest naprawdę o mojej mamie, która miała wtedy atramentowe włosy i piwne oczy, w słońcu złote. Jestem szczęściarą, że mam mamę, której o wszystkim mogę powiedzieć, na którą zawsze mogę liczyć. Nasze relacje są lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. Dorosłam do tego, by zrozumieć jej wybory, przebaczyć popełnione błędy. Teraz akceptuję ją w pełni taką, jaka jest.

13 thoughts on “A ja wolę moją mamę

  1. Mam oczy pełne łez. Tak trudno mi cokolwiek napisać, może jedynie to, że myślę że Twój synek ma mamę, która go bardzo kocha. Myślę, że był szczęśliwy, czuł Twoją miłość i troskę. Wiedział, że jest najważniejszy na świecie.
    Ściskam Cię bardzo mocno :*

    1. Paradise, bo tu nic mądrego nie da się napisać, ale mnie wystarczy te kilka słów i to, że tu zaglądasz. Mam nadzieję, że niedługo będzie optymistyczniej.

  2. Malwo kochana, jestes bardzo dzielna i taka….sama nie wiem…wrazliwa, poukladana, dobra…Jeszcze bedzie dobrze. I to szybko. Tego Ci zycze i cieplo o Tobie, o Was mysle.

    1. Soniu, jak miło Cię widzieć. Ja też ciepło o Tobie myślę i trzymam mocno za Was kciuki. Wszystkie jesteśmy dzielne.

    1. Olga82, witaj, kochana. Oj tak, synek chyba nad nami czuwa. Co nie zmienia faktu, że wolałabym go mieć przy sobie. Ale może tam mu lepiej… Uściski dla Ciebie i Bułeczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *