Chłopiec na pokładzie!

SONY DSC

To już pewne. Wiercipiętek, który mieszka w moim brzuchu, jest chłopcem. Po raz drugi będziemy mieć synka! Troszkę to przeczuwałam, ale nie tak mocno jak w pierwszej ciąży. Po mojej głowie krążyły również myśli o dziewczynce, jednak gdy budziłam się nad ranem i nie mogąc zasnąć, wyobrażałam sobie nasze dziecko, na przykład jak przybiega do sypialni i wskakuje do łóżka między mnie i męża, to zawsze był to chłopiec. Nie obyło się bez uronienia kilku łez, gdy lekarz potwierdził podczas USG połówkowego, że to syn. Najważniejsze jednak, że nasz chłopczyk jest zdrowy. Rośnie symetrycznie (termin porodu z USG pokrywa się z terminem miesiączki), ma na miejscu wszystkie narządy oraz cudnie i miarowo bijące serduszko.

USG połówkowe wykonaliśmy u dwóch lekarzy: Pana Krnąbrnego, ale Szybkiego (w 19 tygodniu ciąży) i Pana Milczącego, ale Dokładnego (w 20 tygodniu ciąży). Mój nowy lekarz prowadzący potwierdził, że to bardzo dobrzy specjaliści. Polecił nam też dwóch genialnych lekarzy, ale do żadnego z nich nie udało mi się zapisać z trzytygodniowym wyprzedzeniem. Pierwsze wolne terminy mieli na połowę listopada. Zdecydowaliśmy zatem, że pójdziemy do tych samych dwóch specjalistów, u których wykonywaliśmy badania genetyczne. Obaj potwierdzili, że synek rozwija się prawidłowo. Pierwszy lekarz przeprowadził badanie bardzo sprawnie, żeby nie powiedzieć pośpiesznie. W naszym odczuciu trochę za pośpiesznie. Gdy zapytaliśmy go o błoniasty przyczep pępowiny, zalecił wykonanie dodatkowego USG około 26 tygodnia ciąży. Wstępnie podjęliśmy jednak decyzję, że pójdziemy do kogoś innego. Może do jednego z tych genialnych specjalistów.

Drugi lekarz badał naszego malucha bardzo dokładnie. Tym razem więcej mówił, pokazywał, angażował nas w liczenie paluszków itd. Wyszliśmy z poczuciem, że badanie zostało przeprowadzone bardzo rzetelnie. Odnośnie przyczepu pępowinowego podtrzymał to, co powiedział podczas USG genetycznego, że należy to zbadać po 28 tygodniu ciąży. Pojawiła się też pewna rozbieżność odnośnie usytuowania łożyska. W trakcie USG genetycznego obaj lekarze stwierdzili, że jest ono położone na ścianie tylnej. Tym razem Pan Krnąbrny podyktował asystentce, że łożysko jest w dnie i na ścianie przedniej. Doktor Dokładny stwierdził natomiast, że jest ono na ścianie tylnej i mocno się trzyma. Może ja tu czegoś nie rozumiem, ale to chyba nie to samo?  Mam nadzieję, że wątpliwości rozwieje mój lekarz prowadzący, u którego wizytę mam na początku listopada. Nie jest to jednak sprawa, która spędzałaby mi sen z powiek.

W drugim trymestrze poczułam osławiony przypływ sił. Dzięki temu udało mi się zrealizować wiele planów, z czego bardzo się cieszę, bo mam poczucie, że wykorzystałam ten czas produktywnie. Teraz postanowiłam jednak nieco przystopować, więcej rzeczy odpuszczać i celebrować te wyjątkowe chwile bez pośpiechu. Codziennie czuję ruchy synka, zwłaszcza rano i wieczorem, ale i w ciągu dnia, gdy się na moment położę, dziecko daje o sobie znać. Dzięki tym ruchom ciąża nie wydaje się już taka abstrakcyjna i nierealna. To jest obecnie moja największa życiowa przyjemność. Gdy budzę się rano i po chwili czuję, że maluszek też się wierci. Szturcham wtedy męża, żeby czym prędzej przyłożył dłoń do brzucha. Ten rytuał odbywamy również wieczorem. Nie da się tym nie zachwycać. To po prostu magia.

20 thoughts on “Chłopiec na pokładzie!

  1. Bardzo się cieszę😊 Moze Wasz.maly synek wrócił do Was..
    Domyślam się jak musisz sie bać ale uwierz,że tym razem bedzie dobrze,bezpiecznie i tak jak powinno.
    Życzę Wam dużo spokoju..

    1. Wierzę, że będzie dobrze i nie dopuszczam do siebie innej myśli, bo inaczej bym zwariowała. Gdyby to była dziewczynka, to może byłoby nieco łatwiej emocjonalnie, a tak wróciły wspomnienia, wyobrażenia, to wszystko się na siebie nakłada i przez chwilę tak się poczułam, jakby nasz synek do nas wrócił, ale chyba jednak nie. T. był naszym pierwszym i wyjątkowym synkiem, a Brzuszkowy jest naszym drugim i wyjątkowy dzieciątkiem :)

  2. Super wiesci :-))
    Mam wrazenie ze wszyscy sa dluzej w ciazy odemnie :-)
    Usg polowkowe mam na 27.11 a do tego czasu zwykla wizyta na 3.11
    Trzymam za Was mocno kciuki :-)

    1. Anitt, dziękuję. Też mi się tak długo wydawało, że jestem w tyle, ale pojawiły się nowe ciężarówki, które zaczęły mi deptać po piętach :) Ja też się cieszę, że u Was wszystko dobrze, że badania wyszły wzorowo, oby tak dalej!

    1. Oj tak, rośnie Wiercipiętek, ale absolutnie mi to nie przeszkadza, niech się wierci, robi koziołki, kopie i co mu się żywnie podoba :)

  3. Jak dobrze, że wszystko wporzadku ☺ Ciesz się tą magią na zapas, bo później będzie tego brakować tak do kolejnej ciąży 😉 Pozdrawiam!

    1. Cieszę się bardzo i doceniam każdego kuksańca. Słyszałam, że potem tęskni się za tym szkrabem w brzuchu, ale obecnie jestem na etapie, kiedy nie mogę się doczekać chwili, aż wyląduje w moich ramionach :) Ale ma jeszcze czas.

  4. Wspaniałe wiadomości o małym chłopczyku! Cieszę się razem z Tobą. My idziemy 15 listopada i już się nie mogę doczekać :) Tych ruchów to zazdroszczę i czekam na swoje 😀 W którym tygodniu zaczęłaś coś czuć?

    1. Marta, spokojnie, lada moment poczujesz ruchy i pewnie oszalejesz ze szczęścia. Ja w pierwszej ciąży trochę się naczekałam i poczułam je jako jedna z ostatnich na forum listopadowych mam. A w drugiej ciąży ponoć wyczuwa się wcześniej. Ja poczułam tym razem coś koło 17 tygodnia, ale nie codziennie, w 19 tygodniu to już takie wyraźne i coraz bardziej regularne. Dużo też zależy od usytuowania łożyska. Ja mam najprawdopodobniej na ścianie tylnej, więc ruchy są jeszcze bardziej wyczuwalne.

    1. Cześć, Soniu! Też Cię mocno ściskam. Cieszy mnie Twoje bojowe nastawienie do dalszej walki. Bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki.

  5. Wiercipiętek:))) Jak ładnie!!! Gratulacje:)
    Zazdroszczę Wam trochę tych regularnych ruchów, które oboje czujecie:) U mnie coś tam czasem „zabulgocze”, ale na te wyraźne ruchy jeszcze czekam. Mąż też chyba czeka, bo nie może się odkleić pd brzucha;)

    1. Uczuciowa, od bulgotek do konkretnych, regularnych ruchów dzieli Was już tylko krok. Mój mąż to czasem musi się wykazać niezłą cierpliwością, zanim synu zdecyduje się odezwać do taty :)

Odpowiedz na „AnittAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *