Cztery miesiące z W.

Cztery miesiące razem. Wypełnione po brzegi bezwarunkową, szaloną miłością. Mój uporządkowany  dotychczas świat wywrócony do góry nogami. Tylko On sprawia, że mimo snu klejącego powieki, dzień w dzień budzę się nad ranem szczęśliwa i pełna werwy. On uczy mnie spontaniczności, szybkiej zmiany planów, dostosowywania się do sytuacji, kreatywności i siły spokoju w najbardziej stresujących sytuacjach. Jaki jest? Prawie nie śpi w dzień, wciąż nie lubi spacerów w gondoli, od miesiąca boi się odkurzacza, za to pokochał kąpiele, uwielbia być na golaska i przeglądać się w lustrze. Ubóstwia swój retro wózek, w którym czasem udaje mi się go nawet uśpić, a czasem kończy się na tym, że wtóruje mi, gdy mu śpiewam. Kocham go. Najbardziej na świecie. I każdego dnia w tej codziennej bieganinie przystaję na chwilę, przytulam do siebie to rozgrzane, rozbiegane ciałko, czasem rozchichrane w bezzębnym uśmiechu, innym razem rozwrzeszczane, i przepełnia mnie wdzięczność, bo wciąż nie mogę się nadziwić, że Go mamy. Takiego idealnego, wyjątkowego i tak bardzo naszego. I wtedy nagle wydaje mi się, że był z nami od zawsze, bo już nie potrafię sobie wyobrazić ani przypomnieć, jak pusto nam było we dwoje.

Ale ktoś tam dba o to, byśmy nie rozpłynęli się w tym cukrowym oceanie szczęśliwości, dosypując nam co jakiś czas odrobinę dziegciu. Teraz walczymy z wirusami, które krążą w kółko nad naszą trójką. Katar dla niesiedzącego niemowlaka karmionego piersią −  katorga. Jakby tego było mało powoli wykluwają się zęby. Ale wiem, że mój dzielny Wojownik zaprawiony w kolkowych bojach da radę, zwłaszcza że ma przy sobie rozkochanych i zawsze gotowych do noszenia i tulenia rodziców.

Zapisz

28 thoughts on “Cztery miesiące z W.

  1. Malwa, właśnie skończyłam karmić swoje szczęście i podczytuję sobie o Twoim. Jest u Was przepięknie mimo kołek, ząbków i czasem trudniejszych dni. Myślę że te nasze wyczekane cuda mimo różnych przeciwieństw losu, trudnych zajść i trochę bojazliwego macierzyństwa bo przecież czasem nie wiemy co robić kiedy płaczą- każdego dnia każdą minutą uśmiechu rekompensują całe to trudne czekanie i całe zło świata. Trzymam kciuki za brak kataru i bezbolesne ząbkowanie✊️.

    1. Dzięki, Wendy. Masz rację, że ze względu na te trudne przejścia to macierzyństwo jest naznaczone pewną bojaźliwością, przynajmniej u mnie tak jest, ale bardzo bym chciała być bardziej wyluzowana. Może za jakiś czas się uda, a może już taka moja matczyna natura :) Dziecko te wszystkie trudy zdecydowanie wynagradza, ale szczerze, to nie do końca byłam przygotowana aż na taki przewrót. Tylko że to się chyba nawet nie da na to przygotować. Ucałuj Kudłatego!

  2. Piękny! Życzę dużo zdrowia ;)a taka miłość do dziecka jest zupełnie obezwladniajaca i nieporównywalna z niczym. Mnie aż przerazala że można tak kochać to jest cudowne!

  3. Rozpływam się. Twoje słowa przepełnione są miłością…
    Wojtuś uroczy.
    Julka tez ma lekku katarek od dłuższego czasu..niby nie leci jej z noska ale czasami ciezej oddycha przez nicek a jak lezy u mnie na brzuszku to z uporem pociera noskiem o mnie tak jakby ją swędział.
    11.07 mamy wizytę u lelarza i zobaczymy co powie.

    1. Hej, Anitt. Wojtusiowi niby też nie leci z nosa, ale słychać, że ma katar. Najgorzej w nocy, bo w dzień go jednak staram się nosić i trzymać na brzuchu, czy na półsiedząco w huśtawce. Ciekawe, co Wam powie lekarz o tym pocieraniu. Wojtuś nieraz też tak robił, ale nie nagminnie.

  4. Pięknie napisane! A Wojtuś jest przeuroczy :) Nelka też lubi lustro, patrzy na nie ze zdziwieniem w oczach i tak uroczo podnosi prawą brew. Gdy tak czytam o Twoim Wojeciechu to dochodzę do wniosku że te nasze Maluchy są do siebie dość podobne w swoich upodobaniach :) Uściskaj Wojtusia!

    1. Ta podniesiona brew musi przezabawnie wyglądać. Wojtek uśmiecha się zalotnie do swego odbicia w lustrze. Taki etap u niemowlaków. Potem ponoć dzieci uwielbiają oglądać filmiki ze swoim udziałem :) My też Was ściskamy!

  5. Wojtuś śliczny, jak laleczka 😉

    Czytam, że nie lubi spać w dzień i myślę sobie „nie ma tego złego” – zapewne nadrabia w nocy:)

    Niezmiennie zaciskam kciuki, żeby spacery, jak najszybciej stały się fajną przygodą, zamiast trudnym wyzwaniem. I cieszę się, że mogę Cię czytać:) Nie mam w otoczeniu wielu mam z pociechami w podobnym wieku i każda taka relacja jest dla mnie na wagę złota:)

    1. Uczuciowa, rzeczywiście można by wysnuć taki wniosek z mojego opisu, że przesypia całe noce, ale gdzie tam. Obecnie mamy przynajmniej dwie pobudki w nocy plus karmienie nad ranem. Ale te nocki tak mi nie doskwierają, gorzej ze spacerami. Wszystko przetestowałam i Wojtek nie akceptuje ani gondoli, ani fotelika samochodowego (góra 15 min), ani nosidła. Nie ukrywam, że jestem tym załamana, bo mieszkamy w bloku w środku miasta i czuję się jak więzień. Wychodzę z nim na rękach na osiedle, ale to na kilkanaście minut. Spróbujemy jeszcze ze spacerówką rozkładaną prawie na płasko. A w przyszłym tygodniu wyjeżdżam najpierw do mojej babci i stamtąd na działkę, a potem chyba do teściów, bo chcę, by się trochę dotlenił i zmienił otoczenie. I sama tego potrzebuję W życiu się nie spodziewałam, że trafi mi się takie niespacerowe dziecię.
      Ja zawsze z niecierpliwością wypatruję wieści u Ciebie i u Marty :) Całusy dla Groszka!

      1. Ehhh… przechlapane:/ U nas ze spacerami już dużo lepiej na szczęście. Teraz za to fotelik na tapecie. Góra 20 min, a potem RYYYK do księżyca. Pomyśleć, że niektórzy rodzice wożą dziecko samochodem, żeby się uspokoiło. Cóż… moje jest inne;) I powiem Ci, że dobrze rozumiem to więzienie, bo choć idzie ku dobremu i z każdym dniem ze spacerami coraz lepiej, to też czasami mam chwilami wrażenie, że macierzyństwo skazało mnie na cztery ściany. Ale nie dam się:) Widać potrzebujemy z Groszkiem więcej czasu, żeby wyrobić sobie pewne nawyki i rytuały. Wiem, że wszystko co się dzieje jest przejściowe. I te dobre rzeczy i te złe. I to mi daje pewną ulgę.

  6. Wiesz, gdybys wlozyla mu kokardke we wloski mialabys namiastke dziewczynki 😉 Uroczy jest :)
    U nas ida znow zeby, ale jakos dajemy rade. Oby Wojtusiowi wyszly bezbolesnie. Buziaki :*

    1. On taki uroczy aniołeczek jak śpi. Już matka dobrze wiedziała, jakie zdjęcie wrzucić. A tak to jest chłopaczysko, że ho ho. Z tymi zębami to ciężka przeprawa. Oby u Was szybko się przebiły i żeby Isabel się nie nacierpiała.

  7. Nieulotne te pierwsze chwile z dzieckiem są najpiękniejsze i najbardziej magiczne ❤️ Sama chciałabym żeby ten czas tak szybko nie płynął, żeby moc się nacieszyć tym okresem 😍 My przeszliśmy na przełomie lutego i marca zapalenie oskrzeli ( szpital niestety) i wirusa rsv ( udalo się wyzdrowiec w domu) nam pomogly bardzo inhalacje Wasz Synuś jest śliczny ❤️

    1. Też robimy inhalacje. Mam nadzieję, że na katarze się skończy… Podobnie jak Ty jestem smutna, gdy tak szybko mijają kolejne miesiące, a ja nie wiem, gdzie ten czas ucieka. Choćby teraz − koniec czerwca i już lipiec. I kiedy to minęło? Ale w trudnych momentach miewam takie myśli, że chciałabym, by był już większy, żeby mógł mi powiedzieć, co mu dolega, co mu nie pasuje itd. Ale potem stwierdzam, że trzeba się cieszyć chwilą, nawet gdy nie jest łatwo. Bo to wszystko tak szybko się zmienia…

  8. A moja siostrzenica kilka dni temu skończyła miesiąc i sama łapie się za głowę, kiedy to minęło? Czas tak szybko ucieka.
    Wojcieszek jest cudowny 😍 przyłączam się do Cat Lady -jest tak piękny, że trudno uwierzyć, że należy do tej brzydszej płci 😉😀 i że czasami daje swojej matce w kość – po prostu słodki bobas 😍

    1. Rany, już miesiąc! A ja się zastanawiałam niedawno, czy Twoja siostra wreszcie urodziła. Jak ten czas pędzi. A co do Wojcieszka to on taki niewinny na zdjęciu. Charakterek ma ten mój chłopak :)

  9. Wojtuś jest przesłodki, nie mogę się napatrzeć na to zdjęcie. A zaczęły się chyba na dobre bezsenne noce i oglądam maluszki na instagramie 😉
    Cudownie jest śledzić te Wasze wspólne początki… ale kurczę… ten czas tak szybko leci. Jeszcze chwila i będę tulić mojego synka w ramionach.

    1. Moim zdaniem widok śpiącego dziecka to jeden z piękniejszych. W przeciwieństwie do zdjęć śpiących dorosłych :) Oj, pamiętam te bezsenne noce. Wakacje miną nie wiadomo kiedy i wyląduje w Twoich ramionach synek.

      1. Hahahaha słuszne spostrzeżenie z tymi dorosłymi. Nie przyszło mi to do głowy, ale jak zwizualizowałam sobie Twoje słowa i chociażby mojego śpiącego męża to pękłam ze śmiechu przy tym porównaniu 😉

  10. Wojciechu! Kawał chłopa z Ciebie:) Matko, nie wiem, czy masz katarek na odkurzacz, jeśli nieasz, to kup. Wybawienie:) Uściski:)

    1. No wyrósł mi ten dzidziolek. Jak oglądam jego pierwsze zdjęcia, to rozpływam się nad tym, jak to był okruch. Zamiast katarka mamy fridę, bo mój wyrośnięty chłopak boi się odkurzacza. Trwa oswajanie z tym potworem. I pomyśleć, że jeszcze ze dwa miesiące temu mogłam odkurzać przy nim, gdy spał…

  11. Miłość, miłość aż po brzegi. Niesamowite jak dziecko się zmienia, prawda? I nas zmienia? A przecież wszystkie te nasze rozmowy są bez słów. Uśmiechy, dotyk, spojrzenie. Miłość.

    Tak się cieszę, że oni są. <3 :*

    1. Śliweczko, ja też się cieszę. Bardzo. I masz rację, że obserwowanie zmieniającego się dziecka jest fascynujące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *