Euforia Lily King

SONY DSC

Jedna kobieta i dwaj mężczyźni, a między nimi pajęczyna uczuć. Kiedy przeczytałam, że jest to książka o trójce młodych naukowców, antropologów badających kultury pierwotne plemion Nowej Gwinei, pomyślałam, że to lektura w sam raz dla mnie.
Bo mam słabość do trójkątów miłosnych.
Bo nabrałam ochoty na zanurzenie się w czymś egzotycznym.
Bo przez kilka lat swojego życia pracowałam naukowo i wciąż to we mnie siedzi.

To historia o tym, że można być bardzo samotnym, nawet pozostając w związku z drugą osobą. O niezrozumieniu w swoich pragnieniach i dążeniach, o wzajemnym wypalaniu się i podcinaniu sobie skrzydeł. I o tym, że nie da się zbudować niczego pięknego i trwałego na uczuciowych zgliszczach. Ale też o miłości, która pojawia się nieoczekiwanie. Uszczęśliwia, uzdrawia ciało i duszę, wyzwala to, co w człowieku najlepsze. Napędza do życia i działania. Co nieuniknione − rodzi zazdrość.

Zazdrość objawia się w tej powieści nie tylko na płaszczyźnie miłosnego trójkąta, ale i na gruncie naukowych ambicji. Każde z bohaterów cechuje odmienne podejście do pracy, kierują nimi różne pobudki. Prawdziwa, szczera i nieokiełznana pasja naukowa zestawiona zostaje z niemocą twórczą, zwątpieniem w sens prowadzonych badań, ale też z żądzą sławy i sukcesu. Nell, Fen i Bankson − trzy osobowości, które wśród dzikich plemion, z dala od cywilizacji możemy obserwować jak przez powiększające szkło. Na tym egzotycznym tle uwypuklają się najgłębiej skrywane instynkty i pragnienia.

W tej historii pojawia się też temat niepłodności. Nie dominuje on nad całością, ale nie da się o nim zapomnieć, uwiera jak niewygodne buty. Sprawia, że bohaterowie są jeszcze bardziej pełnokrwiści. W związku z tym przyszła mi też do głowy nieco pesymistyczna myśl, że od problemów nie da się uciec, że dogonią nas nawet gdzieś na końcu świata.

Lily King stawia w tej powieści pytanie o istotę człowieczeństwa. Czy w ogóle jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć i poznać drugiego człowieka, tak od podszewki? Gdzie są granice ingerencji w odmienność? I wreszcie, czym właściwie jest cywilizacja i jakie są jej wyznaczniki? Czy wymalowane w tradycyjne wzory twarze tubylców tak bardzo różnią się od makijażu białych kobiet spotkanych na łodzi…  Pytania te wybrzmiewają w szczególny sposób, gdy uzmysłowimy sobie, że akcja rozgrywa się na kilka lat przed wybuchem drugiej wojny światowej.

Gorąco polecam, a dla zachęty podrzucam jeszcze trzy cytaty.

„Niczym pojedynczy włos ciągnięty z obu końców czas rozciągał się aż do napięcia bliskiego zerwaniu. Napięty, bardziej napięty, i jeszcze bardziej, najnapiętszy.”Liść„We trójkę uprawiamy coś w rodzaju tańca. I panuje lepsza równowaga, kiedy B jest tutaj. Wymagająca, surowa, stanowcza natura Fena jest jednym ciężkim odważnikiem, a Banksona i moje bardziej uległe i porozumiewawcze usposobienia drugim i tak szale się wyrównują.”

Liść„Spojrzałem przez przednią szybę ostatni raz na morze, zmierzwione i poruszone, gruby mięsień, który w ciasnym uścisku trzyma wszystko, co pochłonął.”

Zapisz

Zapisz

12 thoughts on “Euforia Lily King

    1. Polecam, polecam i mam nadzieję, że trafi w Twój gust, ale wiadomo, że różnie z tym bywa. Ostatnio wszyscy zachwycają się „Promyczkiem”. Przeczytałam, wzruszyłam się i tyle. Trzeba trafić też w odpowiedni moment z daną lekturą.

  1. Rzeczywiście recenzja doskonała. Tylko ten element niepłodności mnie zniechęca nieco, bo ostatnio staram się w ramach higieny psychicznej ograniczać ten temat w moim życiu do absolutnego minimum. Ale nie zmienia to faktu, że masz świetne, lekkie pióro:)

    1. Uczuciowa, jak fajnie, że dałaś znak życia:) Ciągle zaglądam do Ciebie, czy coś nowego się nie pojawiło, ale nie śmiałam zakłócać Ci urlopu, bo myślę, że jest Ci bardzo potrzebny i takie zdystansowanie się wyjdzie Ci tylko na zdrowie. Ja sięgając po „Euforię”, nie miałam pojęcia, że trafi się wątek niepłodnościowy. Myślę, że ta lektura może zaczekać na pourlopowe czasy. I dziękuję bardzo za komplement, ale przyznam Ci się, że częściej to moje pióro ociężałe niż lekkie, niemniej pracuję nad tym, by traciło na wadze:)

  2. Przeczytałam zachècona Twoją recenzją – faktycznie świetna. Ja też mam słabość do trójkątów w literaturze, mozesz polecic cos jeszcze, z uczuciowymi trojkatami w tle? Jaga

    1. Jaga, cieszę się, że książka Ci się spodobała. Myślę i myślę, co by Ci tu polecić z trójkątem w tle i niestety nic mi nie przychodzi do głowy. Nie pamiętam wielu książek, które czytałam, dlatego od maja zaczęłam zapisywać sobie tytuły moich lektur, ale jedyna pozycja, która mi się naprawdę spodobała w tym czasie prócz „Euforii”, to saga „Droga do domu” Yaa Gyasi. A może „W imię dziecka” Ian McEwan? Tam nie ma wprawdzie takiego typowego trójkąta, ale też hermetyczny krąg bohaterów.

  3. Oj dziękuję za odpowiedź. Nie znam wymienionych przez Ciebie tytułów, więc chętnie sprawdzę;) Ja też od niedawna zapisuje sobie tytuły, a własciwie robie zdjecie i wrzucam na Instagram:) A tak z ciekawości to w jakiej „dziedzinie” pracowałas naukowo? Humanistyka? Pozdrawiam i nieustannie trzymam kciuki i nie moge sie doczekac Waszego Maluszka!

    1. Jaga, dziękuję :) Tak, doktorat w dziedzinie humanistyki. Drugi raz bym się nie zdecydowała, ale nie ma co oglądać się teraz za siebie, trzeba patrzeć do przodu. „Ósmego życia” nie czytałam. Zerknęłam na opisy i na pewno sięgnę po tę książkę. Pozdrawiam Cię ciepło.

Odpowiedz na „NieulotneAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *