Jak przez mgłę

Mgla

Siedzę w poczekalni u ginekologa. Obok mnie tata z małym synkiem, czekają na mamę, aż wyjdzie z gabinetu lekarza. Chłopiec jest minikopią ojca. Patrzę na nich i myślę, że u nas mogłoby być tak samo. Ale nie jest. A ja już nigdy nie dowiem się, czy można było temu zapobiec. Czy lekarz coś przeoczył, czy zabrakło mu pod koniec intuicji, szóstego zmysłu, który podpowiedziałby, że nie ma co czekać na naturalne rozpoczęcie akcji porodowej, czy może to ja czegoś nie poczułam, przysnęłam na kanapie, na boku, zamiast w łóżku, niepotrzebnie piekłam po nocy to ciasto z cukinią i czekoladą, bo pomyślałam, że prędko takiego nie zjem. A może po prostu to był wypadek. Padło na nas. Czasem przychodzi jeszcze jedna myśl, że może ktoś uchronił nas przed jeszcze większym bólem… Ale czy może boleć bardziej? Pytania, na które nikt nie udzieli odpowiedzi. To wszystko jeszcze we mnie tkwi i czasami daje o sobie znać. Ale odpędzam od siebie te myśli. Zastępuję je obrazem szczęśliwego, roześmianego dziecka, skąpanego w promieniach słońca, fikającego na białej pierzynie z chmur. Wiem, że to potwornie naiwne i dziecinne wyobrażenie, ale daje mi ukojenie.

Czuję się jakoś nieswojo, trochę winna, gdy piszę tu o tej małej istotce, która teraz rośnie we mnie i która tchnęła w nas na nowo tyle życia. Jestem jak każda mama, obawiająca się, by pierwsze dziecko nie poczuło się zepchnięte na drugi plan, kiedy pojawi się drugie. Przynajmniej tak to sobie zawsze wyobrażałam… Pamiętam o naszym synku każdego dnia i to się nigdy nie zmieni, ale nie chcę rozdrapywać tych ran, celebrować w sobie bólu, a próby pisania o tęsknocie, o żalu, szukanie odpowiednich słów, by nazwać to, co czuję, opisać pojawiające się znienacka ukłucie w sercu, tym właśnie się kończą. Chcę pamiętać dobre i piękne chwile z tych cudownych dziewięciu miesięcy, które przeżyliśmy razem. Te złe niech spowije gęsta mgła.

11 thoughts on “Jak przez mgłę

  1. Kochana, wszystkie słowa wydają mi się niewłaściwe…
    Wyobrażam sobie, że nikt nie zastąpi Ci tej straty.
    Wiem, że Twój synek miał wspaniałą mamę, która go kochała i zawsze będzie kochać i pamiętać. ..
    Nie zadreczaj się tym,co mogłoby być. To nie była Twoja wina… czasami-jak pisała Uczuciowa życie odbiera nam coś bez naszego przyzwolenia, nie mamy na to wpływu, chociaż daliśmy z siebie wszystko. 😢
    Teraz będzie już tylko dobrze. Mam jakieś dziwne przeczucie, że będzie córka ☺ Twoja minikopia ☺
    Przytulam mocno 😚

    1. Mam nadzieję, że będzie dobrze i że limit nieszczęść już wyczerpaliśmy. Bardzo jestem ciekawa, na kogo czekamy, ale nie ma we mnie krzty oczekiwań co do płci, to po prostu czysta ciekawość. Byle było całe i zdrowe.

  2. Nie wiem co napisać, brak mi słów 😔
    Teraz nosisz w sobie nowe życie, dzieciątko które potrzebuje czułości i miłości. Napewno będziesz je kochać nie mniej niż synka, który jako aniołek roześmiany bryka sobie po chmurkach ☺
    Ściskam mocno 😘

    1. Kochana, ja już kocham to maleństwo szaleńczo. Mam nadzieję, że to czuje, mimo że czasem nachodzą mamę smutki. Cieszę się, że Wasza dziewczynka jest już z Wami:)

  3. Malwa, żadne słowa nie oddają tego co chciałabym napisać.
    Po prostu wiedz, że serdecznie o Tobie myślę i trzymam za Was kciuki.

    :*

  4. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co czujesz :( nosić dziecko w sobie i je stracić :( czym jest moje cierpienie przy Twoim …. niczym ….
    Wiem, że takiej straty nigdy nie zapomnisz. Nigdy nie przestanie boleć.
    Mam nadzieję, że maluszek, który w Tobie rośnie zostanie już z Wami na zawsze☺

  5. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co czujesz :( nosić dziecko w sobie i je stracić :( czym jest moje cierpienie przy Twoim …. niczym ….
    Wiem, że takiej straty nigdy nie zapomnisz. Nigdy nie przestanie boleć.
    Mam nadzieję, że maluszek, który w Tobie rośnie zostanie już z Wami na zawsze☺😀😀

    1. Paradise, ja też mam taką nadzieję, że teraz dzieciątko zostanie już z nami. Drugi raz bym się po czymś takim chyba nie podniosła… Wiesz, niepłodność i starta dziecka to doświadczenia z trochę innej płaszczyzny. I jedno, i drugie sieje spustoszenie. Niepłodność wyżera powoli i od środka, a strata dziecka to jakby nagle świat się skończył…

  6. Malwo, ze smutkiem, mgłą, nostalgią, myśleniem „co by było, gdyby..?”, „a może nie powinnam była…”, jest jak z noszeniem płaszcza.
    Jest ci on bowiem porządnym konfekcyjnym wytworem.
    Jednakże z podszewką.
    To w tej podszewce właśnie kryją się te wszystkie mroczne myśli i uczucia.
    Masz w tej chwili na sobie płaszcz utkany ze szczęścia. Wyczekanego. Zasłużonego.
    Jednak, żeby dobrze się nosił, nie ma mowy o wypruciu podszewki. W niej tkwi przeszłość. Ta dobra i ta gorsza.
    I taka właśnie jest prawda. Gdyby nie ten dramat, który przeżyłaś – Wy przeżyliście – nie smakowałabyś tak tego Kropkowego szczęścia, które w Tobie wzrasta.
    Nie pozbędziesz się smutku. Nie pozbędziesz się melancholii. Wspomnień. Prób porównywania.
    Ale możesz nauczyć się egzystowania wraz z tymi emocjami i myślami.
    Bo to jest ta podszewka, warstwa, którą podszyty jest Twój płaszcz.
    Wiesz, czego Ci życzę?
    Żebyś poczuła, że ów płaszcz dobrze na Tobie leży. Że Ci w nim wygodnie.
    Mimo przetarć, mimo tu i tam nadprutej nitki.

    1. Leśna, po prostu trafiłaś w punkt. I jeszcze ujęłaś to tak pięknie, trafnie, że ściska mnie w środku ze wzruszenia. Masz rację. Ta podszewka jest mi potrzebna, taka jaka jest… Nie wypruję jej, nie zamienię na inną, będę nosić dumnie, aż poczuję, że leży jak ulał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *