Lubię tę zimę

edf

Za pierzyną śniegu, która zaścieliła chodniki i wyliniałe trawniki.

Za wspólne śniadania i powroty do łóżka tuż po nich, by poczytać, by dopić herbatę, by pomarzyć.

Za roześmiane bałwany spotykane podczas przedpołudniowych przechadzek po parku.

Za domowe ciasta zjadane bez wyrzutów sumienia.

Za szczęśliwe dzieci na sankach. Z czerwonymi nosami i policzkami, poruszające się niczym mali kosmonauci w swoich zimowych kombinezonach.

Za męża, który wreszcie z entuzjazmem chodzi ze mną na spacery, przynosi do łóżka wodę z miodem i cytryną i gada do brzucha tak, że cała topnieję.

A najbardziej za to smyranie w okolicy pępka, wiercenie się i rozpychanie. Za tę obecność we dnie i w nocy.

Lubię tę zimę. Taką śnieżną i mroźną, czasem słoneczną, a czasem pochmurną. Pierwszy raz od tylu lat bez nart i z dala od gór. Ale i tak najlepszą. I jednocześnie jak nigdy dotąd czekam na wiosnę.

cofcofsdr

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

28 thoughts on “Lubię tę zimę

  1. Jakie śliczne zimowe zdjęcia 😀😀😀😀
    Ja lubię zimę za oknem 😄hehe
    Przy Hashimoto i tak cały czas mi zimno😀😀bez podgrzewanych foteli w samochodzie bym sobie nie poradziła hehe

    Jejku u Was już prawie końcówka ciąży 😘kiedy to zleciało🤗🤗

    1. Paradise, nie miałam pojęcia, że przy Hashimoto jest taki objaw, a podgrzewane fotele to fajny wynalazek, nie pogardziłabym, ale nasze furki za stare, więc wysyłam wcześniej męża, żeby nagrzał autko, zanim wsiądę 😉
      No zleciało nie wiadomo kiedy, ale końcówka troszkę się ciągnie. Odliczamy dni do spotkania :)

      1. Malwa ja w swoim też nie mam podgrzewania w pakiecie, ale Mikołaj rok temu przyniósł mi taką specjalną nakładkę podłączaną do zapalniczki samochodowej. Boski wynalazek 😀

  2. Och, te dzieciaczki w śmiesznych kombinezonach są the best. Ostatnio patrzyłam jak z tatusiami szaleją na sankach i trudno było stwierdzić czy one czy tatusiowie mieli wiekszy fun… 😉
    Pomyśl że za 2-3 lata naszych synów też to czeka!

    Buziaki.

    1. Anett, naprawdę są rozbrajające, a jeszcze jak się podsłucha rozmów, to można paść. Nie mogę się już doczekać tych sankowych szaleństw z naszym maluchem i oczywiście zawsze na tych zimowych spacerach wizualizuję sobie, jak to będzie. A będzie pięknie. Uściski dla Was.

      1. Malwo, powiem Ci, jak to będzie z tymi sankami i spacerami – syn z pewnością z ochotą i z tymi malinowymi mroźnymi wypiekami na policzkach da się nieco ojcu lub matce od czasu do czasu powozić sankami, ale jak już raz zasmakuje w atrakcji samodzielnego ciągnięcia karety na płozach, tak nie będzie zmiłuj i skończycie wszyscy troje biegając po śniegu i powożąc saniami powietrze;)
        Nie pytaj, skąd to wiem:)

        1. Leśna, no to sprowadziłaś mnie na ziemię z moją sielankową i wyidealizowaną wizją, jak to grzeczniutkiego synka będę sobie wozić w saneczkach :) Widzę Waszą trójeczkę oczami wyobraźni powożącą tymi saniami i gęba mi się śmieje. I taką opcję biorę na klatę :)

  3. O rajku jak piknie :) To się nazywa zima, nie to co u nas – ni to wiosna, ni to jesień, bo zimą nazwać nie można.

    1. I właśnie dlatego nie mogłabym wyemigrować do UK. Ta pogoda by mnie dobiła, zwłaszcza z moją skłonnością do melancholizowania.

  4. piękne foty 😉 nie dziwię się, że tegoroczna zima jest do lubienia dla Ciebie. i nie dziwię się, że na wiosnę czekasz. ja też czekam, jak co roku, bo zimy nie znoszę. nie mogę się doczekać najpierw wiosennego płaszcza, a potem letnich sukienek.

    1. Foty robione telefonem. A ja uwielbiam zimę, wyjazdy w góry, narty, śnieg, mróz, ale w tym roku mam inne powody do lubienia :) Wczesna wiosna też jest piękna, tylko za szybko zamienia się w lato, a za latem to ja nie przepadam. Ale też już tęsknię za wiosenną garderobą i w ogóle za tym, by się ubrać w coś innego nie te kilka ciążowych ciuchów na krzyż. Już niedługo :)

  5. Masz racje, że ta zima jest jakaś taka wyjątkowa. Chociaż ja zimę to akceptuję tylko w górsko-narciarskiej odsłonie, ale w tym roku kopniaku ze środku dodają jej uroku. Tych spacerów to Ci zazdroszczę! U mnie ich nie wiele, bo zły smog(k) atakuje na Śląsku, więc nie chcę niepotrzebnie wdychać tego świństwa.

    1. Marta, i u nas ten nieszczęsny smog, dlatego też musiałam ograniczyć spacery i nie chodzę po parku codziennie, a gdy już się wybieram, to przed południem, kiedy to stężenie najniższe. Cieszę się, że nasze dzieciaczki urodzą się na wiosnę (choć mój jeszcze zahaczy o zimę), bo będzie można spokojnie spacerować, a nie kisić się w domu, od czego bym oszalała.

  6. Jak pięknie u Ciebie 😀
    To ostatnia zima we dwoje 😀w przyszłym roku będziesz tutaj spacerować z synkiem i wtedy będzie jeszcze piękniej 😉☺

  7. Ja też czekam na wiosnę – ale chyba z trochę innych powodów, niż Ty. Ja po prostu chciałabym, żeby skończył się wreszcie sezon chorobowy – bo jak nie Młody kicha i prycha, to z kolei ja albo mąż. Dlatego zima już mi bokiem wychodzi i z utęsknieniem wypatruję słońca oraz temperatur 20+

    1. To zdrówka Wam życzę. My się jakoś trzymamy, ale ja prawie z nikim nie mam kontaktu, bo wszyscy chorzy. Towarzyska banicja normalnie. A mój mąż to się chyba siłą woli tak w tym roku trzyma :) A wiesz, że dla mnie optymalna temperatura to tak 24 st. Celsjusza, powyżej to już prawie upał, a upałów nie cierpię.

  8. Cudne zdjęcia!
    Piękny wpis. <3 I ja lubię tę zimę, a myślałam, że znielubiony przed trzema laty – luty, będzie również w tym roku jakiś nostalgiczny. A figa! Pięknie jest. :)
    Najfajniej było na wąwozie podczas ferii na Lubelszczyźnie. Pyszny śnieg, puchaty, roziskrzony słońcem i mnóstwo dzieci na jabłuszkach, sankach z rodzicami, na wąwozie, a ja z Maksiulem opatulonym Okruchem w gondoli co raz wymijałam zjeżdżających, roześmianych … pięęęęknie. :)
    Wszystko przed nami. Juhuuu! :))

    buźka

    1. Śliweczko, co za optymizm od Ciebie bucha. Zaraźliwy. A w przyszłą zimę to już Maksiu pewnie będzie na tych sankach śmigał. Oby tylko zima nam dopisała. Prawda – wszystko przed nami. Jaka to wspaniała perspektywa.

      1. Malwuś, taaak, jest fajnie, mimo że czasem kunta kinte nos na kwintę. Tak się cieszę, że mam swoich chłopaków. :D:D
        Wiesz sanki mam jeszcze mało-śliwkowe 😉 są w piwnicy u Rodziców, ale bez podparcia, także zakup nowych, jeszcze w tym roku – przed nami. :)
        Dziś znowu spacer po wąwozie, w końcu w pełnym słońcu. I tak pusto było (pyły zawieszone nie najwyżej w oznaczeniach, więc dziwne to).

        całusy :**

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *