Lutowy chłopiec

Patrzę na niego i nie mogę uwierzyć w to, że już jest z nami. Taki wyśniony i wymarzony. Nasz synek Wojtuś. Jak mówi M. Wojtek Wojujący. Miał opuścić brzuszkowy domek 2 marca, ale w nocy z czwartku na piątek przez prawie godzinę nie czułam ruchów. Pojechaliśmy do szpitala pełni najgorszych przeczuć. Na szczęście szybko się okazało, że serduszko bije. Zapis KTG też wyszedł poprawny, ale lekarze zdecydowali, by zostawić nas na obserwacji. W piątek ordynator oddziału zaczął nalegać na wcześniejsze rozwiązanie ciąży, by dłużej nie ryzykować, choć zapisy KTG wychodziły dobrze. Od rana czułam skurcze w podbrzuszu, szyjka zaczęła się skracać, odszedł czop, więc uznałam, że trzeba zdać się na lekarzy. Mieliśmy 3 godziny, by się  przygotować psychicznie do CC. Towarzyszył mi ogromny stres, nad którym ciężko było mi zapanować, ale i podekscytowanie, że jeszcze tego samego dnia ujrzę naszego synka. Zabieg przyjechał wykonać mój lekarz prowadzący. W trakcie cięcia okazało się, że Wojtuś miał jeden węzeł wokół szyi, a nie dwa, ale przy tym było coś dużo niebezpieczniejszego − węzeł prawdziwy na pępowinie. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Decyzja o przyspieszonym porodzie była słuszna.

Wojtuś urodził się w skończonym 37 tygodniu ciąży z wagą 2900. Dostał 10 punktów w skali Apgar. Od początku bardzo dobrze sobie radził, więc ominął go pobyt w inkubatorze. Jest naszym małym, dzielnym wojownikiem. Ma cudną czarną czuprynę i na razie bliżej nieokreślonego koloru oczy. Oszaleliśmy z mężem na jego punkcie. Po dwóch dniach od porodu przyszły też pierwsze oczyszczające łzy. Cały potok. Końcówka ciąży była dla mnie ogromnym obciążeniem psychicznym, choć ze wszystkich sił starałam się zachować pogodę ducha. Tak bardzo się cieszę, że mam synka już przy sobie. Czuję, jakby ktoś zdjął z moich barków wór kamieni, a ja wreszcie mogę się wyprostować i odetchnąć pełną piersią.

Po trzech dobach opuściliśmy szpital, dziś mija więc drugi dzień spędzony w domu. Pierwsza noc była potwornie ciężka, ale teraz jest już lepiej. Walczę o to, by karmić piersią, więc obecnie moje życie kręci się wokół laktatora i dostawiania Wojtasa. Spodziewałam się, że może być trudno, ale mimo wszystko nie przewidziałam, że wymaga to aż tak dużego samozaparcia i jednocześnie cierpliwości. Wierzę, że się uda i wtedy złapiemy oddech i jakoś lepiej zorganizujemy się w tej chaotycznej jak dotąd codzienności. A tymczasem przed nami wiosna, słońce, spacery po parku i kolejne macierzyńskie wyzwania.

Bardzo Wam dziękuję za kciuki, modlitwę, ciepłe myśli i wsparcie. I za gratulacje oraz życzenia, które pojawiły się pod poprzednim wpisem. To wszystko wiele dla mnie znaczy. Nawet nie spodziewałam się, że tak bardzo emocjonalnie zwiążę się z tym miejscem. Trzymam mocno kciuki za kolejne szczęśliwe rozwiązania i zdrowo chowające się dzieciaki. I za wysyp dwóch kresek na ciążowych testach. W końcu idzie wiosna. Oby ta tegoroczna okazała się pod tym względem równie szczodra jak poprzednia dla nas.

42 thoughts on “Lutowy chłopiec

  1. Malwa! Raz jeszcze gratuluję! Samej końcówki Wam nie zazdroszczę, a tego stresu który przeżyłaś to nawet sobie nie potrafię wyobrazić. Jednak najważniejsze jest to że macie cudownego i zdrowego synka, którego możesz tulić bez przeszkód. Trochę Ci zazdroszczę… Mi zostało jeszcze 5 tygodni i doczekać się już nie mogę. A tymczasem ściskam Cię mocno i życzę dużo siły i wytrwałości. A Wojtusia też ściskam, a co! Niech chłopak się przyzwyczaja, że dziewczyny do niego będą ciągły :)

    1. Martuś, już niedługo będziesz tulić Dziewczynkę, zleci raz dwa. Dziękujemy za uściski i przesyłamy moc ciepłych myśli, by ta końcówka u Was przebiegła jak najspokojniej.

  2. Przed Wami początek pięknej drogi!:) Wojtuś jest cudowny, kochany i najbardziej wyczekany:) jak tylko go zobaczyłam to się poplakalam bo jest już cały, zdrowy na tym świecie w ramionach tych którzy kochają go najbardziej. Życzę Wam dużo cierpliwości, ogromu miłości i przede wszystkim zdrowia. Ciesz się każdym dniem, każdym uśmiechem bo w końcu na to najbardziej czekalas! Buziaki!!

    1. Asiu, dziękujemy za życzenia. Cieszymy się każdym dniem, a czas pędzi tak szybko, nawet się nie obejrzałam i minął tydzień. Uściski dla Was.

  3. Zaglądałam do Ciebie w ostatnich dniach po parę razy dziennie aby zobaczyć czy to już!
    Moje gratulację!! Wspaniałe informacje.
    Witaj Wojtusia na świecie!!
    Teraz to już możesz odetchnąć. Będzie tylko dobrze :-)

    1. Anitt, dziękujemy! Naprawdę odetchnęłam. Oczywiście są stresy przy zajmowaniu się takim małym, zdanym tylko na ciebie bąblem, ale to już nie ten lęk, który mi towarzyszył na końcówce. Teraz czuję się wyspana nawet mimo nocnego wstawania.

  4. Nie wierzę!!!! Gdzie ja byłam, co ja robiłam, że wydawało mi się, że to jeszcze tyyyyyle czasu;) Nawet dziś w sklepie wybierając szlafrok do szpitala zastanawiałam się (serdecznie) jak się macie, (retorycznie) czy już przebierasz nóżkami i czy dociągniecie do 10 marca (nie wiem skąd sobie tę akurat datę upatrzyłam;p)… A tu TAKIE nowiny!!!

    W głowie mi się to nie mieści. Zachwycam się całą ciążę i ostatnio już nawet oswoiłam trochę to wszystko co się dzieje, ale Twój wpis spowodował, że znowu nadziwić się nie mogę, że ten cud życia się NAPRAWDĘ dzieje!!!! Zajście w ciąże to jedno. 9 miesięcy to dugie. Ale ten Mały Człowiek w ramionach to nadal dla mnie czysta abstrakcja;)
    Bardzo się wzruszyłam!!!!
    GRATULUJĘ PRZEOGROMNIE!!!! Brawo dla Ciebie, że tak pięknie i dzielnie przeszłaś tę ciążę, że słuchałaś intuicji i (na deser;p) że URODZIŁAŚ wyczekanego, zdrowego, cudownego synka!!!!
    Załączam też szczególne uszanowania dla świeżo upieczonego Taty :)

    1. Uczuciowa, uwierz! To się dzieje i za niedługo Groszek wyląduje w Twoich ramionach. Ale przyznam, że jeszcze gdy mnie lekarz zszywał i słyszałam płacz małego, to miałam poczucie, że to jakaś abstrakcja. Co do terminów to termin porodu z USG był na 15 marca, pierwotnie CC miało być tydzień wcześniej, czyli 9 marca, potem lekarz dał się namówić na skończony 38 tydzień, czyli 2 marca, a ostatecznie wyciągnęliśmy Wojtusia 24 lutego. Przez chwilę miałam wyrzuty sumienia, że może za bardzo spanikowałam, ale gdy się okazało, że był węzeł prawdziwy na pępowinie, te myśli zupełnie poszły w niepamięć. A Wojtuś po tej stronie brzuszka bardzo dobrze sobie radzi. Dziękujemy za gratulacje i życzenia. Świeżo upieczony tata zakochany w synku :) Moc uścisków dla Was.

    1. Kochana, ja na pewno też będę się bardzo wzruszać, gdy do Was przybędzie maleństwo. Nie mogę się tego doczekać . Buziaki.

  5. ale się wzruszyłam, czytając ten wpis. nie wiem dalej, co napisać. bardzo się cieszę, gratuluję Wam, Rodzice, pięknego, zdrowego synka i życzę samych cudowności w tym rodzicielskim czasie. ściski!!!

    1. Dziękujemy! Jest wspaniale, lepiej niż to sobie wyobrażałam, ale na same cudowności chyba nie ma się co nastawiać, he, he. Pogłaszcz brzuszek.

  6. Gratuluje!Tak szybko zleciało 😊 Najważniejsze,ze Wojownik jest juz z Wami😊 Musiałaś sie bardzo biedna stresować.Na szczęście to juz koniec i początek 😉🌹 Sciskam!

    1. Tangerino kochana, dziękujemy! Stres był ogromny, nie sądziłam, że aż tak to wszystko będę przeżywać. Ale zostawiam to za nami i skupiam się na tym, co teraz i co przed nami. Przesyłamy buziaki z Wojownikiem.

  7. Piękne imię 😀 znowu się wzruszyłam 😁 dobrze, że wszystko zakończyło się pozytywnie, sluchałaś swojej intuicji a lekarze podjęli właściwie decyzje. Teraz już możesz tulić swój Cud w ramionach, to na pewno niesamowicie silne emocje💖
    Ściskam mocno Waszą całą trójkę 😙

    1. Marysiu, dziękujemy. Ordynator miał jakiś szósty zmysł. A może nie chciał po prostu ryzykować, znając naszą historię… Najważniejsze, że jesteśmy już razem. I nasza trójka, a zwłaszcza najmłodszy w rodzinie, śle uściski.

  8. Upragniony. Tak myślę o Waszym Wojtusiu, o naszym Maksiu, w ogóle o dzieciach.
    Malwusiu, płaczę. Ale te gorące łzy są dobre. :*

    Tak się cieszę, że szczęśliwe rozwiązanie za Wami. :)

    Wiem, że masz przy sobie Męża, Przyjaciółkę, ale jak coś to pisz. :*
    Mam nadzieję, że bluesy Cię ominął .

    Ściskam mocno, serdecznie. Uśmiechy posyłamy dla Was. Piękny czas, cudny czas. :)

    1. Śliweczko, dziękuję. Nie omieszkam pisać jak coś. Bardzo się bałam, że dopadnie mnie poporodowy dołek po nagromadzeniu takiej ilości stresu, ale na szczęście jest dobrze i mam nadzieję, że tak zostanie, tzn. bez większych spadków nastroju, bo wiadomo, że są lepsze i trochę gorsze dni. Całusy i uściski dla Was.

  9. Malwa, dzielna Mamo gratulacje!!! Witaj Wojtusiu, świat jest cudowny, zobaczysz, rodzice Ci pokażą:)
    Jak się cieszę, że już jesteście po porodzie, teraz trochę czasu minie, będzie trochę huśtawki emocjonalnej, hormonalnej, ale z każdym dniem będzie lepiej:) Jeszcze raz gratulacje dla Rodziców i Wojtulka:)
    Ps. Malwuś, jeśli chodzi o laktator i karmienie to jest grupa na fejsie: randkujace z laktatorem… Jest tam sporo wiedzy, doświadczenia, powiedziałabym, że równie dobre źródło, co doradcznie.

    1. Olga, kochana, dziękuję! Rzeczywiście z każdym dniem czuję się spokojniejsza i pewniejsza. I z karmieniem mamy pewien postęp, ale nie zapeszam :) Na FB muszę zajrzeć, tylko najpierw trzeba znaleźć loginy, bo ja w ogóle niefejsbukowa jestem. Ściskamy Was ciepło, ukochaj Helenkę.

  10. Jestem wzruszona..gratulacje! !!…bardzo się cieszę że wszystko jest dobrze ,bardzo…..bo czytam Cie od bardzo dawna…niech sie Synuś zdrowo chowa. Ta końcówka musiała być stresująca. …dobrze ze juz po. Co do karmienia to mniej laktatora a więcej przystawiaj małego. Niech sobie tak cycuje jak najwięcej spij z nim w łóżku i daj mu spac z piersią w pyszczku. To bardzo podkreca laktacje szczególnie karmienie nocne. A nocne mleczko jest bardzo kaloryczne. Powodzenia!

    1. Megi, dziękujemy. I za porady odnośnie karmienia. Mamy postęp. Od dwóch dni nie włączyłam laktatora. Mleko płynie, tylko Wojtaskowi zawsze chwilę zajmuje prawidłowe złapanie piersi (albo ja go jakoś źle przystawiam), ale daje radę. Jestem dobrej myśli :)

  11. Jeszcze raz tutaj gratuluję Malwa 😄😄😄udało się 😄😄😄happy end 😄tylko takie mogło być zakończenie 😄😄😄
    Wojtuś jest słodki 😄😄😄niech dobrze i zdrowo rośnie 😄buziaki dla całej waszej trójki 😄

  12. Bardzo wzruszający wpis, podziwiam Cię, że już udało Ci się zdać nam tu relację z tego cudownego (i nerwowego) początku! najważniejsze, że Wojtuś jest już cały i zdrowy na świecie :-)
    A imię – jedno z moich ulubionych :-)
    Jeszcze raz gratuluję, uściskaj synka i męża.

    1. Martucha, ja tę relację pisałam na raty. W wolnej chwili w szpitalu, potem w domu i tak chaotycznie trochę wyszło, ale tyle emocji i myśli kłębi się po głowie, że ciężko nad tym zapanować. W imieniu całej rodzinki dziękuję za gratulacje. My też ściskamy i koniecznie pogłaszcz brzuszek.

      1. dzięki za głaski – a jest już po czym głaskać, oj jest. czuję się jak przed rozwiązaniem a to jeszcze 3 miesiące :-)
        całusek dla Kudłatego Wojtusia :*

  13. Malwusia, jak się masz? Pan Mąż-Tato? A Wojtuś?

    Ściskam i nie mogę się nacieszyć, napatrzeć. Szczęściarze! :)

    1. Śliweczko, no jest cudnie, choć ręce pełne roboty, ale Wojcieszek jest kochany i nie mogę narzekać. Tylko od dwóch dni mały ma wieczorem kolki, przynajmniej tak obstawiam. Mimo że jem lekkostrawnie… Serce się kraje, jak tak płacze i nie mogę mu pomóc :( Mam nadzieję, że wkrótce minie.

  14. Malwa nie wiem, który już raz próbuje dodać komentarz i dlaczego się nie udaje :(

    Dlatego napiszę krótko – serdecznie gratulacje!!! Dużo zdrowia dla Waszej trójki, ściskam razem z Niną :)

    1. Borówko, nie mam pojęcia, dlaczego miałaś problem z dodaniem komentarza. Nie otrzymałam żadnego komunikatu w panelu administracyjnym. Mam nadzieję, że to przejściowe… I doceniam, że się nie zniechęciłaś i napisałaś – krótko acz treściwie :) Dziękujemy i też życzymy Wam dużo zdrówka. A w wolnej chwili napisz, proszę, jak się miewacie z Ninką.

  15. Gratuluję – i pluję sobie w brodę, jak ja mogłam przegapić taki ważny moment!? Bardzo się cieszę, że jesteście już w domku – razem i szczęśliwi :) A Wojtuś to piękne imię – i nasz Bąbel też byłby Wojtusiem, gdybyśmy zmieniali mu imię, które dostał w placówce (ale postanowiliśmy je zostawić, więc jest Igorkiem 😉 ) Buziaki dla Was i wszystkiego cudownego! :*

    1. Dziękuję, kochana. Igor bardzo mi pasuje do Waszego Bąbelka :) Zawsze wydawało mi się, że wybór imienia to będzie pestka i najprzyjemniejsza rzecz, a jednak trochę się wahaliśmy. Taka odpowiedzialność. Pozdrawiamy!

  16. Malwo kochana, osobiście poczułam ulgę.
    Naprawdę ulżyło mi, jakby stoczył mi się z pleców głaz.
    Cóż też Ty sama musiałaś zatem poczuć wraz ze szczęśliwymi narodzinami Wojtka..?
    Wyobrażam sobie, że można by to porównać do zejścia oczyszczającej lawiny.
    Zeszła, zmiotła strach i nagromadzone zło, i odsłoniła czyste stoki.
    Tak się stało?
    Mam taką nadzieję.
    Bezkolizyjnego szusowania po ścieżkach rodzicielstwa, Malwo i panie Mężu:)
    Ściskam Was oboje i zamotanego w piękny, zielony koc Wojownika:)

    1. Leśna, Ty jak zawsze i pięknie, i poetycko, i w samo sedno. Ach, te zimowe metafory wyjątkowo przemawiają do mnie jako zapalonej (acz umiarkowanie wprawnej) narciarki :) Dziękuję w imieniu całej naszej trójeczki za życzenia. Ściskamy Was najserdeczniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *