Mama synów

Formalności. W szpitalu, podczas obchodu lekarskiego, w domu w trakcie wizyt położnej, pielęgniarki, pediatry. „Ciąża pierwsza?” − pada pytanie. „Druga” − odpowiadam. „Poród pierwszy?” „Drugi” Tłumaczę. Łamiącym się głosem w dwóch zdaniach. Najkrócej jak się da. Chyba nigdy nie będę potrafiła powiedzieć o tym bez uronienia łzy. Na twarzy maluje się lekka konsternacja. Ktoś kiwa smutno głową, ktoś inny mówi: „Tak się zdarza” albo nie mówi nic. Bo co tu można powiedzieć.

Ale jest też pytanie, które zawsze wywołuje we mnie rozdźwięk. „To pierwsze?” Czy to moje pierwsze dziecko. Słyszałam je w ciąży, a to u fryzjerki, a to od taksówkarza. I w szpitalu, kiedy już miałam Wojtka w ramionach. W ułamku sekundy muszę podjąć decyzję, co powiedzieć. W środku wszystko jest dla mnie jasne. Jestem matką dwóch chłopców. Bo przecież matką nie zostaje się dopiero wtedy, gdy dziecko się urodzi. Jest się nią przez te wszystkie miesiące, gdy nosi się je pod sercem. Gdy ogranicza się picie kawy, rezygnuje z alkoholu i papierosów. Gdy głaszcze się brzuch, a czasem stuka w niego opuszką palca po to tylko, by poczuć pod dłonią ten ruch. Gdy chodzi się na spacery i czyta bajki, łyka witaminy i popija wściekle kwaśny sok żurawinowy. Gdy pozbywa się niemalże połowy dobytku, by przygotować dom na przyjęcie nowego członka rodziny.

Ale przecież nie mogę każdej przypadkowo napotkanej osobie opowiadać o tym, że straciłam dziecko, wciągać jej w to intymno-traumatyczne przeżycie. Dlatego na pytanie: „To pierwsze?” odpowiadam − tak, to pierwsze, choć w sercu zawsze będę matką dwóch synków.

21 thoughts on “Mama synów

  1. Chciałabym coś napisać, ale slowa w obliczu tego, co przeżyliscie są miałkie i niejakie. Wasz drugi Chłopiec zerka na Was i pilnuje Wojtusia, jestem pewna. Jesteś Malwa bardzo mądrą Mama.

    1. Często sobie myślę, że Tymuś gdzieś tu blisko nas jest i czuwa. Nawet była taka sytuacja na początku, że wyjątkowo mocno to odczułam… Zawsze będziemy za nim tęsknić i go kochać.

  2. Zaglądnęłam tu tylko kilka razy. Ja musiałam już przy samym porodzie musiałam poprawiać lekarzy i położne, również położną środowiskową gdy słyszałam ” Ciąża 1, poród 1 ? „. Niestety. Ciąża 3, poród 1. To było straszne. Jest i będzie straszne. Życzę Wam zdrowia, i szczęścia bo miłości na pewno jest u Was wiele :)

    1. P., doskonale wiem, co czujesz. Przykro mi, że i Ty doświadczyłaś straty. Dziękujemy pięknie za życzenia i też życzymy szczęścia :)

  3. Czytając mam łzy w oczach. Jak dla mnie jesteś mamą podwójną. Pierwszy Syn na zawsze będzie w Twoim sercu i już. Niestety los jest okrutny i Wojtuś nie będzie miał okazji zostać młodszym bratem. Ale zdecydowanie masz racje to jest zbyt intymna, osobista i traumatyczna historia i nie każdy zasługuje, ani nie powinien mieć do niej dostępu. Ściskam Cię mocno!

    1. Wiesz, Martuś, myślę, że niektórzy mogliby się poczuć wręcz nieswojo. To raczej moje wewnętrzne rozterki… Ale jakoś powoli sobie to wszystko układam w głowie i w duszy. A Wojtuś może będzie kiedyś starszym bratem. Byłoby fajnie, choć na razie to dla mnie abstrakcja :)

  4. Malwa! Gdzie ja miałam łeb, że jeszcze Ci nie pogratulowałam? Pewnie w porcelanie marki Roca 😉
    Śliczny ten Wasz Wojtuś, czułam to Twoje napięcie w ostatnich tygodniach, denerwowałam się razem z Tobą. Jakie szczęście, że Mały jest już bezpieczny w Waszych ramionach. Pięknej wspólnej drogi!

    Z doświadczenia Ci powiem, że Wojtuś też będzie czasami tęsknił za bratem, którego nie poznał, ale mimo to będziecie bardzo, bardzo szczęśliwi. Wiem to.

    1. Niebieska, spokojnie, ciężarnej wszystko wybaczam :) Odetchnęłam z ulgą, od kiedy mam Wojtaszka po tej stronie. Będziemy się bardzo starać, by ta droga była piękna i jak najmniej wyboista. Wiesz, nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, że i Wojtuś będzie miał w sobie tęsknotę za bratem, którego nie miał szansy poznać. Bardzo mnie to rozczuliło. Dziękuję, że napisałaś. Wyjątkowa z Ciebie osóbka. Ściskamy z Wojownikiem!

  5. Tak jak napisała Olga, jesteś Malwa bardzo mądrą Mamą. I ja też nie wiem, co napisać. Ale chciałabym, żebyś wiedziała, że życzę Ci jak najlepiej i wysyłam pozytywne myśli.

  6. Jak dla mnie jestes dwa razy mama. Pierwszego synka bedziesz miala zawsze w pamieci i w sercu. Sama nie wiedzialabym co odpowiedziec na takie pytanie. Obcym bym na pewno sie nie spowiadala i raczej wymijjaco odpowiadala. Sciskam Was mocno :*

    1. Pewnie, że obcym nie trzeba się spowiadać, to raczej są moje wewnętrzne rozterki, które doszły do głosu po powrocie ze szpitala, kiedy jest się emocjonalnie rozedrganym. Też Was ściskamy :)

  7. Twój pierwszy syn jest cały czas z Wami. W Twoim sercu. Tak jak moje poprzedniczki uważam, że nie musisz wszystkim niczego tłumaczyć, jesteś wspaniałą matką i wiem, że mówiąc że to pierwszy syn, zawsze w pamięci będziesz mieć T.
    Uściski 😙

    1. Ja właśnie tak czuję, że Tymek jest cały czas z nami, zresztą często go wspominamy z mężem, z moją mamą, babcią, ale te przeżycia muszą zostać w kręgu bliskich nam osób. Buziaki :)

  8. Nie da się Ciebie czytać bez wzruszeń! Oczywiście, że jesteś mamą dwóch synków. Ten pierwszy czuwa, choćby w sercu. Ściski dla całej Waszej rodziny!

  9. Ściskam Cię mocno! Jesteś i będziesz wspaniałą mamą. A co mówić to serce Ci podpowie. A ludzie też czasem nie wiedzą bo to co przezylas to większości nie mieści się w głowach.

    Miałam taką sytuację raz w sklepie. Byłam krótko po stracie ciąży która straciłam w 10 tc. W kolejce do kasy w markecie spotkałam znajomą, akurat miałam w koszyku tabletki na gardlo .a ona wypaliła do mnie „a to możesz to brać w ciąży, nie zaszkodzi to maluszkowi ” .wydukalam tylko z siebie „nie jestem już w ciąży. ..” oczy mi się zaszklily i łzy zaczęły lecieć ciurkiem mimo że starałam się opanować. Jej zrobiło się głupio i myślę przykro, zaczęła mnie przepraszać ze nie wiedziała itp. Ech taka sytuacja.

    Pozdrawiam ciepło.

    1. Masz rację, trzeba się wsłuchać w siebie i robić zgodnie z tym, co serce podpowiada. Co do opisanej przez Ciebie sytuacji, bardzo przykrej zresztą, to dla mnie było olbrzymim wyzwaniem zmierzenie się z otoczeniem po stracie dziecka. O tym, że byłam w ciąży, wiedzieli wszyscy dookoła, bo przecież było widać. Potem wychodziłam na spacery w godzinach, kiedy sąsiedzi byli w pracy, przez rok nie poszłam do osiedlowych delikatesów, gdzie w ciąży robiłam zakupy, aż w końcu zmienił się właściciel i jest nowa kadra. Do dziś nie byłam też u mojej ówczesnej kosmetyczki. Ale teraz gdy mam synka czuję się silniejsza i tego rodzaju sytuacje już mnie nie paraliżują na samą myśl. Uściski!

  10. Malwunia, bo pojemność serca jest bez dna. :*

    Wróciłam do wpisu z czerwca, jesteś kolejną pacjentką Doktora, której się udało. :))
    I …jak Ty musisz mieć ładnie w domu! <3

    1. To chyba masz na myśli Doktora G. :) On nie prowadził mojej ciąży od drugiego trymestru, ale spotkałam go w zimowej przerwie świątecznej w parku na spacerze z dzieciakami. bardzo miłe to było. I tak myślę, że wypada się do niego wybrać, choć już na pewno wie o szczęśliwym finale od swojego przyjaciela, bo Doktor S. jak mnie zszywał, to pytał, czy może mu powiedzieć. Naprawdę fajni lekarze mi się podczas tej ciąży trafili.
      A co do domu, a właściwie mieszkania, to od kilku lat przymierzamy się do wyprowadzki. Lubię te nasze kąty, ale już tak mi się marzy domek z ogródkiem… Zatem składamy na nowe, a w starym łatamy, co się da :)

      1. Tak! Pomyliłam panów doktorów. :)
        Jak ja się cieszę, że wszystko tak fajnie się ułożyło. Tak zwyczajnie, dobrze.

        Wiesz, mnie już nasze eM męczy, głównie przez metraż – 32,5 m2 i już cieszę się na myśl o sprzedaży obecnego lokum i kupnie czegoś nowego, od podstaw ‚wymyślonego’ przez nas. Nie dla mnie domek z ogródkiem. :) Dla mnie mieszkanie z tarasem …najlepiej na dachu jakiegoś oszczędnego w formie i kolorach bloku. Ekhę apartamentowca jak to się ładnie teraz u deweloperów nazywa. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *