Mój DZIEŃ!

edf

Dzień Matki. Naczekałam się na to święto. W tym roku jest dla mnie wyjątkowe i coś wyjątkowego i poruszającego chciałabym napisać. Ale im bardziej o tym myślę i szukam odpowiednich słów na oddanie tego, co czuję, tym większy zamęt w mojej głowie. Tyle że to nie trzeba do głowy sięgać, a sporo niżej. A tam niżej czuję przyjemne ciepło. Jestem szczęśliwa. Czasem czuję się też zmęczona, ale nigdy moim dzieckiem, choćby było najbardziej marudne na świecie. Raczej rutyną codzienności. Moje życie chyba nigdy nie było tak przewidywalne i powtarzalne jak teraz, a ja nigdy nie miałam tak mało czasu dla samej siebie. Świat skurczony do wystawiania cyca, zmieniania pieluch, nocnych pobudek, popijania zimnej herbaty i jedzenia odgrzewanych obiadów. Ale jednocześnie ten mój świat nigdy też nie był tak zadziwiający, różnorodny, bogaty, pełen wyzwań i wzruszeń, a ja nie czułam się tak bardzo kochana, potrzebna i spełniona.

Jestem mamą i dziś, choć na pewno znalazłabym w sobie co nieco do poprawienia, to jestem dumna z siebie i z tego Małego Człowieka, który rośnie pod moimi skrzydłami. Dryfujemy wspólnie przez tę codzienność, czasem po spokojnym morzu, innym razem po mocno wzburzonym, ale nawet tych nawiedzających nas sztormów, z których wychodzimy obronną ręką, nie zamieniłabym na nic innego (choć akurat kolki wcale nie były nam potrzebne do szczęścia). A gdy na jego twarzy maluje się uśmiech na mój widok, choćbym była najbardziej rozczochranym straszydłem z tłustą cerą i pryszczem na nosie, to każde zmęczenie ulatnia się w mgnieniu oka. I gdzieś z tyłu głowy przelotna, strachliwa myśl, że może to się już nigdy nie powtórzy, że może tylko raz przyjdzie mi to wszystko przeżyć. Wtedy nawet te codzienne, żmudne czynności nabierają innego wymiaru. A jeszcze gdy pomyślę sobie, że właśnie minęły nam trzy miesiące, od kiedy jesteśmy razem, i nagle zima zmieniła się w lato, a On wyrósł z zamkniętego w sobie noworodka w gaworzącego, chichrającego się i zainteresowanego wszystkim dookoła niemowlaka, to chciałabym bardzo prosić kogoś, by zatrzymał czas. Bym zdążyła się Nim nacieszyć, takim małym, pachnącym i tak bardzo wpatrzonym we mnie, zanim wyfrunie spod tych moich skrzydeł w świat.

edf

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

14 thoughts on “Mój DZIEŃ!

    1. Dziękuję. Wierzę, że to będzie i Twoje święto, które będziesz obchodzić z dzieckiem, a może i dziećmi w ramionach :)

  1. Myślę (myślałam) podobnie jak Ty, że może to jeden jedyny raz będzie mi dane to wszystko przeżywać i odczuwać. Ciesz się chwilą, nie myśl o tym co będzie. Życie Cię jeszcze miło zaskoczy :*

    1. Staram się każdego dnia cieszyć chwilą, nie gnać myślami do przodu, nie rozpamiętywać przeszłości, ale wiadomo, że bywa z tym różnie. Liczę na to, że nas obie pozytywnie zaskoczy :)

  2. Malwuś jak zwykle pięknie napisane! Ja ostatnio dochodzę do wniosku, że dla naszych dzieci jesteśmy najwspanialszymi mamami na świecie, nawet jeśli zdarza nam się popełnić jakiś błąd.

  3. Matki, które mają za sobą swoją własną tragedię myślą chyba tak samo.
    Kiedy nadzieja umarła i nic już nie mogło być piękne, zobaczyłam na ekranie monitora bijące serce swojego syna. I pamiętam te wszystkie pierwsze razy w ciąży, choć jak przez mgłę.
    I teraz będąc pełnoprawną mamą, boje się że nie będzie mi dane już nigdy trzymać w ramionach maleńkiego „maleństwa”, bo przecież Kacper zaraz pójdzie do szkoły i będzie się wstydził dać matce buzi przy kolegach.
    Za 4 dni pierwsze urodziny Kipika, impreza na całą wieś 😛 A rodzina marudzi, bo po co zaproszenia, a po co tyle gości, a po co to i po co tamto … A po to, że nikt nie jest w stanie mi zagwarantować że będę mogła urządzić jeszcze raz pierwsze urodziny swojego dziecka …
    I żałuję, że nie zawsze miałam siłę na spacer a przecież mogłam włożyć zapałki w oczy i iść.
    Żałuję, że za mało patrzyłam jak śpi.
    Żałuję, że ten czas tak szybko płynie.
    I nawet zaczęłam w sumie zaczęliśmy (:) ) starać się o nowy cud, ale pierwsze negatywne testy tak rozwaliły mi głowę że odpuściłam. Pewnie na dłuższy czas.

    Życzymy Wam samych wspaniałości :)

    1. P., ja tam też planuję celebrować na całego wszelkie urodziny i inne okazje. A rodzinką nie ma się co przejmować, bo wiadomo, że jakiej byś tej imprezy urodzinowej nie zrobiła, czy skromnej, czy wystawnej, to zawsze znajdzie się ktoś, kto skrytykuje. Sto lat dla Twojego Kaceprka!
      Odnośnie starań, to obiecałam sobie, że mając Wojcieszka, już nigdy nie dam się wciągnąć w ten niepłodnościowy kocioł, ale okaże się, jak to będzie, gdy przyjdzie na to pora. A Wam z całego serca życzę tego cudu, by się po prostu wydarzył, bez udręczeń i łez wylanych nad negatywnymi testami.

  4. To święto jest jak przypomnienia, dla kogo mamy żyć.
    Wierze Ci, że na początku bywa ciężko (później wcale nie jest lżej- pisze to matka nastolatki hi, hi) ale dla tych wszystkich uśmiechów, ufności pokładanej w Tobie, warto celebrować każą wspólną chwilę.
    Buziaki w nos dla Wojciecha, niech Wam daje wiele radości!

    1. K., dziękujemy, nosek wycałowany. Wojciech daje nam masę radości, ale i czasami popalić za dwóch, czego nam życzono, gdy byłam jeszcze w ciąży. Już się przyzwyczaiłam, że tak jest i nie wyobrażam sobie inaczej 😉 A co do problemów z dorastającymi dziećmi, to trochę tego uświadczyłam, bo mam dwóch młodszych braci, w tym jednego 11 lat młodszego. Generalnie nie spodziewam się, że kiedykolwiek będzie bezproblemowo. Byle się w tym wszystkim za bardzo nie pogubić i wychować tę pociechę na fajnego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *