News na weekend

Sunrays

Ze ściśniętym sercem wpatrywałam się w twarz doktora G.,  próbując z niej coś wyczytać. Po chwili obrócił w moją stronę monitor i wskazał na ekranie kropeczkę, mierzącą zaledwie dwa i pół milimetra, ale dla nas ogromną jak cały wszechświat. Wiem, że to jeszcze nie czas na euforię, że to dopiero początek, szmat drogi przed nami, a meta poza zasięgiem wzroku, ale dziś po prostu cieszę się z tego, że JEST.

Moje obawy wzbudza brak objawów, przede wszystkim osławionego bólu piersi, który odczuwałam na początku ciąży z synkiem. Jedyne co u siebie odnotowuję, to delikatne kłucie w brzuchu raz po lewej, raz po prawej stronie, senność na zmianę z bezsennością i szybsze męczenie się czy zawroty głowy. Na moje zamartwianie się tym, że piersi nie bolą, doktor G. machnął ręką, stwierdzając, że każda ciąża jest inna i on miał zarówno pacjentki z całym repertuarem ciążowych dolegliwości, jak i takie, które nie odczuły bycia w odmiennym stanie. Pocieszam się, że może za drugim razem jest inaczej i organizm nie reaguje już tak żywiołowo jak po raz pierwszy. Mam nadzieję… Doświadczyłam za to mniej oczywistych oznak ciąży, takich jak gapiostwo, roztargnienie i niezdarność. Przywołam tylko jeden niechlubny przykład, jak to próbowałam wykonać test ciążowy, obsikując go, nie zdjąwszy uprzednio plastikowej nasadki. Zorientowałam się na szczęście, że coś jest nie tak, zanim zaczęłam rozpaczać, że nie ma drugiej kreski. A skoro nie wiedziałam, czy jestem w ciąży, to w tym dniu mogłam sobie bez wyrzutów sumienia pojeździć na rowerze. Teraz mam zakaz uprawiania sportów, ale ani trochę nad tym nie boleję.

Na razie powiedziałam o ciąży tylko mojej mamie, bo i tak by się zorientowała, że coś jest na rzeczy, a poza tym nie będzie mnie stresować. To był cykl bez Clo. Nie wierzyłam, że może się udać bez żadnych wspomagaczy, nawet wykupiłam już opakowanie Clostilbegytu, by mieć na podorędziu na następny miesiąc, ale jakaś tam iskierka nadziei się tliła, że może jednak… Przed nami kilkanaście dni oczekiwania na wizytę serduszkową. Nie wiem, jak ja to przeżyję. Chyba obżerając się, bo apetyt mam obecnie dziki i nieposkromiony.

Nachodzą mnie chwilami różne obawy, ale staram się nie wybiegać zanadto w przyszłość, cieszyć bieżącą chwilą, nie popadać w nadmierne uniesienie, ale i nie dopuszczać do siebie pesymistycznych myśli. Staram się wierzyć z całych sił w to, że będzie dobrze. W końcu do trzech razy sztuka.

Zapisz

36 thoughts on “News na weekend

  1. Jupi!!!!Jaj!!!Ale super!!!Nieśmiało zaciskam paluchy i wierzę,że z kropeczki rozwinie się piękny dzidziuś:)Cudna wiadomość weekendowa!:)
    Malwo kochana, idziesz jak burza!;);*

    1. Kochana, dziękuję. Ja też bardzo wierzę w naszą kropeczkę. Jak przyszłam do lekarza z wynikami bety, to stwierdził, że coraz szybciej zachodzę w ciążę 😉

    1. Marysiu, dziękuję! Pamiętam, jak pisałaś o swoich dobrych przeczuciach. Pierwszy krok za nami, oby za tym trzecim razem wszystko potoczyło się szczęśliwie. Bardzo w to wierzę, że tak będzie, w końcu limit nieszczęść kiedyś się wyczerpuje.

  2. Cudowna wiadomość!:) Gratulację i dalej do przodu przez kolejne 9 miesięcy:) Będzie dobrze, trzymam kciuki za Was i za malucha:)

  3. Malwo!!!!:D
    Zatkało mnie, no.
    Przelatuję gorączkowo co ósme słowo, na razie wyłapałam „kropeczka”, „doktor”, „ciąża” i kilka innych, od których zrobiło mi się nieznośnie gorąco.
    Muszę to przeczytać jeszcze parę razy zanim ogarnę całość w miarę sensownie.
    Na razie ściskam, szczerze uradowana i podekscytowana jakby to moja własna ciąża była, i TRZYMAM KCIUKI jak nie wiem co:)
    :*

  4. Malwa co za cudowna wiadomość! To wspaniale! :)

    Kiedy masz wizytę serduszkową? Z całych sił trzymam kciuki za Ciebie i tego malca co by zdrowo rósł.

    1. Marta, dziękuję:) Wizyta serduszkowa dopiero 3 sierpnia, ginek na urlopie, dziś zaczęłam świrować, czy nie iść wcześniej do innego, ale co mi to da… Trzeba się uzbroić w cierpliwość i wierzyć, że będzie dobrze.

  5. Malwuś! Ależ mi się buzia cieszy! Gratuluję, zaciskam kciuki, mocno, mocno :**
    Kropuńka trzymaj się, rośnij :)

    Ściskam Was serdecznie :)

    1. Mimami, dziękuję! Ach, 9 miesięcy, jaka to odległa perspektywa, ale liczę na to, że Kropeczka vel Kropek na tyle się zadomowi. A przynajmniej na 8 z hakiem. A jak tam u Ciebie i maluszka? Zaczęłaś już miodowy miesiąc ciąży, czyli II trymestr? Ty jesteś tą Mimami od Izy, prawda? Mam nadzieję, że nic nie pomyliłam 😉

      1. Wszystko sie zgadza :-) jestem ta sama Mimami :-) jestem w 17tc, z tym miodowym to trochę polemizowałbym :-) miałam nadzieje ze bedzie lepiej, a tu taka niespodzianka i brak poprawy nastroju. A czasami mam wrażenie ze jest gorzej. Oczywiście zniesiemy wszystko, bo na końcu tej drogi czeka najlepszy cud :-)
        Mam nadzieje ze juz za pare miesięcy będziemy trzymać nasze Bobasy w ramionach :-)))))

        1. Mimami, no to współczuję dolegliwości, ale masz rację, można znieść wszystko, żeby tylko doczekać się upragnionego dziecka.

  6. Ale wiadomość na mój powrót z urlopu. :) Gratuluję. :)
    Tym razem wszystko musi być dobrze. Tempo ekspresowe, coś w tym jest, że po poronieniu organizm chce być jak najszybciej w ciąży.

    1. Wężon, cieszę się, że już jesteś z powrotem. Mam nadzieję, że urlop mimo początkowych komplikacji udał się znakomicie. Dziewczyny u Izy to się Ciebie doczekać nie mogły 😉 Wierzę w to gorąco, że tym razem musi być dobrze. Na pewno hormony po biochemicznej zadziałały, a może jeszcze jakiś wpływ Clo z poprzedniego cyklu… Kto wie, ale to jeszcze tak wcześnie, że aż strach się głośno cieszyć.

  7. Malwaaaaaaaaa!

    Chwilę raptem mnie nie było, a tu świat stanął na głowie:))) Taaakie zmiany!!! Choć przyznam, że nie jestem zaskoczona. Trochę się spodziewałam się, że niebawem czekają nas TE wieści:)

    GRATULUJĘ!!! Kciuczę za wizytę serduszkową i wszystkie kolejne, aż do szczęśliwego rozwiązania:)

    Ściskam!!!

    1. Uczuciowa, dziękuję :) Ta wizyta serduszkowa spędza mi sen z powiek, ale uczepiłam się mocno myśli, że będzie dobrze.

          1. Ja wiem. :*
            Mocno wierzę w tę Istotkę.

            Malwuś bierzesz luteinę, w ogóle cokolwiek?

          2. Śliweczko, biorę Duphaston, dwie tabletki dziennie. Progesteron mam wysoki, bo zbadałam, ale gin i tak kazał brać dupka (luteiny nie chciałam). Wierzę, kochana, że będzie dobrze i wiem, że Ty wiesz…

  8. Malwo kochana, to ja Sonia :) Schodze na chwile z mojego wakacyjnego liscia palmy specjalnie do Ciebie;) Kochana, nawet nie wiesz jak bardzo sie ciesze, ze nosisz pod sercem malenstwo. Tak jak pisalam wczesniej, z Twoja spokojna glowa, to po prostu musialo sie udac. I udalo sie. I bardzo sie ciesze i pozdrawiam wakacyjnie. Bede sie za Was modlic, zeby wszysyko bylo tak jak nalezy. I bedzie:) sle gorace pozdrowienia:))

    1. Soniu kochana, dziękuję z całego serca. Pamiętam, jak pisałaś mi o tym moim spokoju, że to odpowiedni moment i ja wtedy też jakoś bardziej uwierzyłam w to, że będzie dobrze, że wkrótce się uda. Wracaj kochana na ten palmowy liść, wypoczywaj i rozkoszuj się wakacjami. Ściskam mocno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *