Powizytowo

Każda wizyta jest jak święto. Po usłyszeniu od lekarza dobrych wieści mam ochotę zakupić tort i uczcić ten dzień, pochłaniając go w całości bez opamiętania. Ale ponieważ nie wyszłoby to na zdrowie ani mnie, ani maluchowi, powstrzymuję się od tego rodzaju rozpusty i co najwyżej rekompensuję to sobie domowym ciastem, jeśli tylko mam siłę je upiec. Dziś będzie moje ulubione drożdżowe ze śliwkami.

Maluszek rośnie i osiągnął już oszałamiającą wielkość 27,7 mm. Fikołki, które wyczyniał, świadczą o tym, że trafiło nam się całkiem ruchliwe dziecię. Serducho bije mu wzorowo, a i wyglądem nie przypomina już fasolki czy kijanki, a małego człowieczka.  Według daty ostatniej miesiączki jestem w 10 tygodniu ciąży, ale z USG wynika, że to 9 tydzień i 4 dzień, macica miękka i odpowiedniej wielkości do wieku ciąży. Owulacja była późno, moje cykle długie, więc wszystko przebiega prawidłowo. Doktor G. zalecił odstawienie Duphastonu. Aktualnie biorę zatem Euthyrox, Acard i witaminy. Kolejny raz zobaczymy naszego malucha dopiero na USG genetycznym, które mamy wykonać około 10 września. Nie wiem, czy wytrzymam tak długo. Lekarz wyjeżdża i nie ma gdzie wcisnąć wcześniej wizyty, a poza tym nie widzi takiej potrzeby. Nie pozostaje mi nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość. Planowaliśmy jeszcze wyjechać na jakiś urlop. Może poza domem czas szybciej zleci. Podpytałam lekarza, czy nie widzi przeciwwskazań do wyjazdu. Nie widzi, ale zalecił bierny wypoczynek, nie forsować się, nie przesadzać ze spacerami. Zarekomendował nam polskie morze bądź Mazury. A że na Mazurach nigdy nie byłam, to może najwyższy czas, by właśnie tam się wybrać.

Po USG genetycznym moją ciążę będzie prowadził przyjaciel doktora G., którego miałam już okazję poznać. Wzbudził moje zaufanie, ma świetne opinie, a w dodatku pracuje w szpitalu, w którym chciałabym rodzić, więc nie widzę przeszkód, by to on się nami zajął. Ale to wszystko to pieśń przyszłości, którą po cichu, acz coraz śmielej sobie nucę. Jak ja się cieszę!

37 thoughts on “Powizytowo

  1. Malwuś! I ja się baaardzo cieszę, że wszystko jest takie jak być powinno. :) :*
    Jak ten czas pędzi! Już połowa 10 tygodnia. :) Ekstra!!

    Pięknego wypoczynku.

    Ściskam :)

    1. Dziękuję, Śliweczko! Chyba dopiero na początku września gdzieś wyruszymy. Może Maksiul już wyjdzie do tego czasu :) Buziaki dla Was!

  2. Wspaniale! Wieści, że wszystko jest tak jak powinno lubię najbardziej :) Z tym oczekiwaniem na wizytę to wiem jak jest ciężko, my teraz czekam tylko (aż) tydzień i czas się ciągnie niemiłosiernie.
    Maluch bardzo daje o sobie znać czy masz spokój od ciążowych przypadłości?

    1. Ja takie wieści też najbardziej lubię i czekam na takie same od Ciebie :) W pierwszej ciąży też miałam tak często wizyty na początku, a ten lekarz jakoś inaczej podchodzi… Ja zwariuję do tego 10 września. Co do objawów, to przez cały tydzień na działce męczyły mnie mdłości, wymioty, zawroty głowy, a od powrotu do domu mdłości właściwie przeszły. Piersi nie bolały i nie bolą, ale są odrobinę pełniejsze. No i kondycja mi siadła, męczy mnie wejście po schodach czy spacer po parku. I to chyba tyle, jeśli chodzi o ciążowe dolegliwości :)

    1. Obiecuję, że będę nucić coraz odważniej:) Z kołysanek to szczególny wydźwięk ma dla mnie „Kołysanka dla okruszka”. Wzruszam się, jak tylko o niej pomyślę…

  3. Te wizyty to niezły stres.Ja mam go cały czas;)Cudownie,że młodość rośnie i fika koziołki:)Dbaj o siebie, spaceruj i ciesz się tymi chwilami.Wizyta faktycznie dość późno.
    Musimy się nauczyć cierpliwości.Mazury to świetny pomysł;)Cisza, spokój i przyroda.teraz na pewno będzie mniej ludzi.
    Ściskam!

    1. Oj to fakt, po wizycie unoszę się nad ziemią, a im bliżej kolejnej, tym większy stres. Nie wiem, czy nie wbiję się do jakiegoś innego lekarza w międzyczasie, bo to ponad trzy tygodnie oczekiwania. Trochę przesadził. Te Mazury to chyba coś dla nas, choć skrycie zamarzyły mi się góry, jak czytam Twoje relacje, ale moja ciąża jest traktowana trochę jak zagrożona, więc gin kazał odpuścić aktywny wypoczynek. Buziole :)

    1. Ciasto się robi :) No ulżyło mi po tej wizycie, bo jakoś się stresowałam przez to, że mdłości trochę odpuściły. Trzymam kciuki, by i u Was wszystko było dobrze i żeby obyło się bez szpitalnych pobytów.

      1. Cos czuje ze to bedzie dziewczynka :-)
        Ja mam juz zapowiedziane ze ciąża bedzie szpitalno-leżąca. Mam założony pessar od 2 tygodni, ale teraz brzuch zaczął mi sie stawiac, a do grudnia dużo czasu :-( Wole nawet lezec w szpitalu, tam czuje sie bezpieczniejsza.

        1. Mimami, jestem bardzo ciekawa płci naszego lokatora, ale jeszcze trochę cierpliwości. Przykro mi, że pojawiły się u Ciebie komplikacje, ale ostatnio miałam taką refleksję, że wśród dziewczyn z forum ciążowego, na którym się udzielałam w pierwszej ciąży, było wiele z różnymi problemami typu skracająca się szyjka, wcześniejsze skurcze itd. Tak im współczułam, a w końcu wszystkim udało się donosić i urodzić zdrowe dzieciaki. A u mnie, choć ciąża przebiegała książkowo, to jako jedyna z nich zostałam bez dziecka. Wierzę, że u Ciebie, mimo tych komplikacji, wszystko będzie dobrze. Tylko troszkę się namęczysz, ale czego się nie robi dla zdrowia maleństwa. Trzymaj się dzielnie!

  4. Każda wizyta u lekarza jest jak święto? No, Malwo w z maluchem w dziesiątym tygodniu brzuchatej egzystencji, każda wizyta tutaj także aspiruje do tego miana:)
    Ciepło tu, pozytywnie, oczekująco… i jeszcze ten podkład muzyczny:)
    Kołysz Okrucha, plackami śliwkowymi sobie i jemu dogadzaj, dryfuj spokojnie.
    Kciuków nie puszczam.

  5. Piękne 27,7… te cyfry jak zaklęcia:) Zasluzyliscie na tort – wybierz się do cukierni na coś wypasionego! My prawie zawsze po wizytach lądowaliśmy na lodach (opcjonalnie gofrach:) i kawie. Przed był stres, potem ulga i radość. Za chwilę koniec pierwszego trymestru… szybko przeleciało? Nigdy nie byłam na Mazurach. We wrześniu na pewno będzie pięknie. Nad morzem zresztą też.

    1. Olga, fajne te powizytowe rytuały z pójściem na lody i kawę :) Może też coś podobnego wprowadzimy. W tej ciąży tak skrupulatnie nie liczę kolejnych tygodni i chyba tak jest lepiej, jakoś płynniej to idzie. Ale chciałabym już drugi trymestr :)

  6. Malwo, cudowne wieści. Wszystko idzie idealnie. I tak będzie, aż zobaczysz swoją płaczącą kruszynkę.

    Serio, nigdy nie byłaś na Mazurach? I Olga też nie? To co wy robiłyście w wakacje w dzieciństwie? Ja nie mam żadnej rodziny na wsi, działki nie mieliśmy, to się włóczyliśmy po Polsce. Zagranica nie była jeszcze dostępna.

    1. Wężon, żeby Cię jeszcze bardziej zadziwić to powiem, ze Bałtyk zobaczyłam w wieku 17 lat:) A pierwsze kolonie to były te, na które pojechałam do pracy jako wychowawca:) wyrastałam może nie w biedzie, ale w rodzinie, gdzie jakoś urlopy i wakacje spedzalo się w domu, często pomagając w polu… I tak spędzało je większość moich rówieśników. Była rzeka, las, rówieśnicy, rowery, książki, itd. Potem na Mazury nie bylo mi po drodze:)

    2. Wężon, kochana, dziękuję. Ja też Ci kibicuję. Naprawdę nigdy nie byłam na Mazurach. Na kolonie jeździłam głównie nad morze i sporadycznie w góry. A w dorosłym życiu wydawało mi się, że jak się nie żegluje, to na Mazury nie ma po co jechać.

  7. Cudownie jest czytać takie dobre wieści:) ja pamiętam, że pierwsze usg zawsze byly dla mnie bardzo stresujące. Dopiero jak urósł mi brzuszek uwierzyłam że to się dzieje i dzidzia tam naprawdę jest:) a jeszcze 4 tygodnie i ją zobaczę, martwię się bo mały uparciuszek nie chce się obrócić i być może będzie cesarskie cięcie i oczywiście naczytalam się, że jak się dziecko nie obróci to ma jakąś wadę genetyczną:( a usg genetyczne i każde inne wychodzi wzorowo. Ale i tak się bardzo martwię:(

    1. Aasia, masz rację, że póki nie ma brzuszka, nie czuć ruchów, to na każdą wizytę człowiek idzie, nie wiedząc, czego sie spodziewać. Czysta abstrakcja. Proszę Cię, nie czytaj głupot w internecie. Masz czarno na białym, że Twoje dziecko jest zdrowe, a nabijasz sobie niepotrzebnie głowę idiotyzmami. Może maluch się jeszcze obróci, jest jeszcze chwila. Trzymam mocno kciuki za szczęśliwe rozwiązanie. Koniecznie mi się tu odezwij.

    1. Dziękuję, kochana. Ciekawa jestem, jak sie macie, ale spokojnie czekam, aż znajdziesz chwilkę, by coś skrobnąć. Tymczasem przesyłam całusy.

    1. Olguś, dziękuję, że pytasz. Czuję się dobrze, mdłości już właściwie odpuściły. Lenię się nieziemsko i zaczęło mnie to trochę męczyć. Aż chyba jakiś wpis popełnię na ten temat.

        1. Ja chyba lepiej funkcjonuję, jak mam trochę do roboty. Na Mazury może pojedziemy na początku września, jeśli pogoda jeszcze będzie dopisywać :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *