Sierpniowe małe przyjemności

Tegoroczny sierpień z pewnością zasłużył na miano miesiąca „wyjścia z domu”. Jego początek wciąż spędzaliśmy u teściów, potem urlop miała moja mama, z którą wybraliśmy się na kilkudniowy pobyt do babci, w międzyczasie wpadłam z wizytą do mojej kuzynki na działce, a w jedną z niedziel całą naszą trójką pojechaliśmy do rodzinnego domu naszych bliskich znajomych, który jest położony tuż przy lesie. W domu odwiedzała mnie między innymi moja przyjaciółka − ulubiona ciocia Wojtusia, przynosząc za każdym razem pyszne domowe ciacho. Nie pamiętam już, kiedy prowadziłam tak ożywione życie towarzyskie. Bardzo było mi trzeba tego wyjścia do ludzi i jestem przekonana, że Wojtuś też na tym skorzystał. Powrót do codzienności (z dodatkowymi obowiązkami w postaci rozszerzania diety), nie był wcale łatwy. Ponadto dopadł mnie jakiś kryzys, który wyjątkowo trudno było mi zwalczyć, dlatego też osobistych małych przyjemności w sierpniu jak na lekarstwo, a w dodatku nieco spóźnione.

 

C O Ś   D L A   C I A Ł A

cofOrganiczny krem z ekstraktem z marchwi Ava
Kilka tygodni temu przy okazji jakiegoś drogeryjnego zamówienia otrzymałam próbkę kremu z ekstraktem z korzenia marchwi. Od dłuższego już czasu staram się nie kupować nowych kosmetyków, póki nie wykorzystam starych, dlatego krem ten zamówiłam dopiero niedawno. Dobrze się złożyło, ponieważ teraz już wiem, że na lato byłby trochę za ciężki dla mojej mieszanej cery. Określiłabym go bardziej jako krem odżywczy, a nie stricte nawilżający. Urzekło mnie w nim zwłaszcza to, że świetnie poprawia koloryt skóry, która wydaje się ożywiona i jakby muśnięta słońcem. Na sezon jesienno-zimowy w sam raz.

Krem pod oczy z aloesem i opuncją Ava Eco
Przy okazji zmieniłam też krem pod oczy. Dotychczas używałam ultralekkich kremów Sylveco i Make Me Bio. Oba mi odpowiadały, ale od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że dla mojej zmęczonej i suchej skóry pod oczami są zbyt delikatne. Uznałam, że czas na nowy kosmetyk o nieco mocniejszym działaniu, choć przyznam, że trochę się obawiałam, bo w tym miejscu moja skóra jest szczególnie wrażliwa i podatna na podrażnienia. Krem z aloesem i opuncją okazał się jednak trafiony i jestem z niego bardzo zadowolona. Fajnie nawilża, odżywia, a przy tym nie uczula.

 

C O Ś   D L A   D U C H A

sansa
W sierpniu udało nam się z M. obejrzeć trzy odcinki nowego sezonu „Gry o tron”. Nigdy nie podejrzewałabym siebie o to, że wciągnę się w tego rodzaju serial, bo nie do końca są to moje klimaty, ale i ja uległam zbiorowej fascynacji tym tasiemcem, choć przyznam, że nie do końca orientuję się kto przyjaciel, a kto wróg. Tak naprawdę do sierpniowych przyjemności zaliczam fakt, że oglądaliśmy go razem z M., a swego czasu wspólne wieczorne seanse były bardzo lubianym przez nas oboje rytuałem.

W sierpniu przeczytałam trzy tomy sagi Ałbeny Grabowksiej „Stulecie Winnych”. Szczególnie spodobał mi się pierwszy tom i drugi do połowy. Potem chwilami czułam się znudzona i miałam wrażenie, że autorka zanadto przyspieszyła rozwój wydarzeń, przez co pewne sytuacje czy postępowanie bohaterów nie było dla mnie wystarczająco umotywowane. Niemniej saga to jeden z moich ulubionych gatunków i historię rodu Winnych przeczytałam z przyjemnością.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

17 thoughts on “Sierpniowe małe przyjemności

  1. O, jak fajnie, że pojawiły się sierpniowe przyjemności :-) „Gra o tron” to też nie moje klimaty i jak dotąd nie uległam zbiorowej fascynacji, ale kto wie, co się jeszcze zdarzy, choć liczba sezonów raczej już odstrasza :-) jeśli chodzi o kosmetyki – kto wie, może spróbuję. kremu pod oczy dotąd nie używam, ale niedługo moje noce mogą przestać być tak smaczne, tak dobrym snem wypełnione i pojawią się jakieś wory. termin równo za miesiąc. uściski dla Was i życzę towarzyskiej jesieni! aha, i czekam na wpis o rozszerzaniu diety – co i jak, i jak Wam idzie.

    1. O tak, liczba sezonów przeraża i zniechęca, chyba bym się teraz nie skusiła, bo tyle fajnych nowych seriali (na których oglądanie oczywiście nie mam czasu, hue, hue). A może Witek będzie śpiochem i obejdziesz się bez kremów pod oczy? Kto wie… Tego Wam życzę! Zanim o rozszerzaniu diety to miałam napisać kolejny epizod o karmieniu piersią, bo stuknęła nam półrocznica. Może zdążę przed Twoim porodem :)

  2. Gra o tron – cały sezon za mną. Niestety troszkę mimo wszystko mnie rozczarował.
    Tę sagę miałam okazję przeczytać jakiś czas temu. Może historia mnie nie porwała, ale była to całkiem przyjemna lektura.
    O kosmetykach, o których piszesz nie słyszałam. Muszę się im bliżej przyjrzeć.

    Uściski;*

    1. Mnie też te trzy odcinki specjalnie nie wciągnęły i nie wiem, czy będziemy kontynuować. A te kosmetyki całkiem fajne. Ekologiczne, polskie, może natrafisz na coś dla siebie.

  3. Jak Wam idzie rozszerzanie diety? Ja od dziś mam pewność, że Ryś nie lubi cukinii, poza tym wcina wszystko:) Mi też brakuje ludzi, czasem wybieram się do miasta i spotykam z koleżankami, które mają dzieci w tym samym wieku, ale najczęściej siedzę u nas na wsi. Do tej pory mój mąż był w domu i jakoś dawałam radę, teraz wrócił do pracy i już czuję, że brakuje mi dużych ludzi;)

    1. W sierpniu naprawdę towarzysko odżyłam, ale calutki czas byłam z Wojcieszkiem, a teraz marzy mi się takie wyjście na kawę z koleżanką, a nie pędem do sklepu czy do lekarza. Myślę, że to bardzo potrzebne i dobrze robi na głowę. I wraca się takim stęsknionym do dziecka i tej rutyny :)

      Ja to się troszkę czuję jeszcze zagubiona z tą dietą. Przez pierwszy tydzień Wojtek wcinał wszystko, aż mu się uszy trzęsły, a potem mu się odmieniło. Nie wpycham, testuję, próbuję o różnych porach mu dawać i zobaczymy. Mojemu z kolei nie podchodzi mięso i jabłuszko, najlepsza jest marchewka.

  4. Nie wiem dlaczego, ale Gra o tron wcale do mnie nie trafia. Inna kwestia jest taka, że nie przepadam za filmami/seriali z tego gatunku. Co do trylogii, to co prawda Stulecia nie czytałam, ale w czerwcu rozpoczęłam swoją przygodę z Tatianą i Aleksandrem P. Simons. I przyznaję, że II tom strasznie mi się dłużył – dlatego zrobiłam sobie przerwę. Ostatnio chłonę thrillery psychologiczne.

    1. Thrillery psychologiczne to nie na moje nerwy :) Ja na Grę o tron skusiłam się za sprawą mojego męża. Spodobał mi się wątek romansowy w pierwszym sezonie, ale teraz zastanawiam się, czy nie żal mojego cennego czasu na ten akurat serial… Simons nic nie czytałam, a dużo osób poleca.

  5. A ja jestem po lekturze „Światło między oceanami” i o ile książka spodobała mi się, to znowu film wydał mi się dość mdły, ale być może dlatego, że znałam już fabułę; )
    Również podobnie jak Ty, staram się wykorzystywać kosmetyki do końca. Strasznie nie lubię marnować niczego; ) a ostatnio używam kosmetyki z Tołpy, i niedawno przypadł mi do gustu krem do rąk -świetnie nawilża i wygładza ręce na długo.

    1. „Światła” nie czytałam i nie oglądałam. W ciąży bałam się, że zbyt emocjonalnie podejdę, ale teraz myślę, że mogłabym przeczytać.

      Ja właśnie nie lubię niczego marnować i nie cierpię mieć masy ponapoczynanych kosmetyków, zalegających na łazienkowych półkach. No chyba że coś ewidentnie mi nie służy, to kupuję nowe. A z Tołpy nie wszystko mi się sprawdziło, ale kremu do rąk nie używałam. Za to uwielbiam ich opisy na opakowaniach :)

  6. Fajne są takie wyjścia do ludzi 😊 gre o tron ogladam, ale to bardziej po to by wypełnić czymś czas w czasie karmienia. A HBO go na telefonie idealnie się do tego nadaje.
    Malwuś a spróbuj sobie zobaczyć serial opowieści podręcznej. Nas wciągnął na maksa!
    Przesyłam Wam dużo słońca, bo widzę że w domu szaro buro i ponuro, a my właśnie śmigamy na plażę.
    Ps. My po powrocie zaczynamy z rozszerzeniem diety. Karmisz Wojcieszka w krzesełku? Możesz coś polecić?

    1. O tych „Opowieściach podręcznej” słyszałam, że fajne. Tylko ostatnio jakoś czasu brak na jakiekolwiek seriale.
      Na te słoneczne wakacje chyba udało Wam się wyjechać akurat w totalne załamanie pogody, więc zazdroszczę 😉

      Jeśli chodzi o rozszerzanie diety, to nie mam na tym polu specjalnych sukcesów. Pierwsze dni były super, a teraz ciężko go na coś skusić. W krzesełku posadziłam go ze dwa/trzy razy, ale jeszcze za gibki jest i przechyla się do przodu, więc karmię go na kolanach i uczę pić z kubeczka Doidy wodę, koktajle owocowe, zupki. Myślę, że prawdziwe jedzenie zacznie się, gdy będzie stabilniej siedział, a na razie to zabawa i kupa bałaganu.
      Ja czytałam sobie w tych miejscach o rozszerzaniu diety:
      http://alaantkoweblw.pl/
      http://malgorzatajackowska.com/
      http://www.ourtime.pl/category/kuchnia/rozszerzanie-diety/
      Powodzenia!

  7. Kosmetyki z aloesem stosuję i bardzo polecam- natomiast na te z marchwią dopiero się czaję 😉 „Grę o tron” czytałam – ale nigdy nie udało mi się przebrnąć przez wszystkie tomy. Serial to już w ogóle nie moje klimaty – zresztą generalnie ostatnio oglądam przede wszystkim filmy animowane 😉

    1. Ja też bardzo lubię aloes w kosmetyce. Coś czuję, że i u mnie niedługo będą wieść prym filmy animowane, które zresztą bardzo lubię :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *