Uziemieni przez choroby

Czy wiedziałyście, że zapalenie płuc może mieć niemalże bezobjawowy przebieg i  być tak trudne do zdiagnozowania? Ja nie miałam o tym pojęcia. Ale teraz wiem i utwierdziłam się w przekonaniu, że trzeba ufać swojej intuicji i że warto być czasem nieco nadgorliwym i przewrażliwionym.

Na początku zeszłego tygodnia udałam się z Wojtusiem do przychodni na kontrolę po infekcji, którą wcześniej przechodził. Zaprzyjaźniona pediatra wyjechała akurat na urlop, więc postanowiłam pofatygować się do państwowej służby zdrowia. I całe szczęście, bo trafiłam na pediatrę pulmonologa, która gdy tylko rozebrałam synka, zorientowała się, że coś jest nie tak. Ja też czułam, że nie wszystko jest w porządku, choć objawy typowe dla infekcji górnych dróg oddechowych niemalże ustąpiły. A jednak Wojtek nie wydawał mi się zupełnie zdrowy. Coraz bardziej grymasił przy karmieniu, odrywał się od piersi z krzykiem po zaledwie kilku minutach ssania, słabo przybierał na wadze i w moim odczuciu nieco więcej marudził, ale to zawsze można zgonić na skok rozwojowy.

W przychodni spodziewałam się usłyszeć, że to zęby i że ewentualnie mamy kontynuować kurację inhalacjami i kropelkami do nosa. Tymczasem lekarkę zaniepokoił oddech Wojtusia, jakby płytszy i wymuszony. Gdy to usłyszałam, nogi się pode mną ugięły. Od razu dostaliśmy skierowanie do szpitala na rentgen klatki piersiowej. I potwierdziło się, że Wojtuś ma rozległe, śródmiąższowe zapalenie płuc, które osłuchowo jest ponoć nie do wykrycia. Lekarka w przychodni zorientowała się po ruchach klatki piersiowej, wskazujących na duszności, znacząco utrudniające Wojtkowi ssanie piersi. Dla mnie było to niezauważalne. Myślę, że gdybyśmy trafili  do kogoś mniej doświadczonego i wyczulonego na tego typu schorzenia, choroba by postępowała.

Na szczęście stan Wojcieszka był na tyle dobry, że nie musieliśmy zostawać w szpitalu. Dostaliśmy antybiotyk, inhalacje i początkowo co dwa dni zalecono kontrolę u lekarza. Jest już poprawa, ale na pewno do końca tego tygodnia siedzimy uziemieni w domu. Ja staram się wychodzić na chwilę wieczorem, gdy M. wraca z pracy, choć wtedy zazwyczaj padam już na ryj i marzę o tym, by wziąć prysznic i się położyć. Bo zęby oczywiście też dają teraz o sobie znać, więc Wojtek bywa bardzo marudny i wymagający. Ale mam w sobie dużo zrozumienia dla niego i jak przystało na późne, wyczekane macierzyństwo − spore pokłady cierpliwości. A gdy przemęczenie bierze górę, to wieczorem wyżywam się trochę na mężu lub popłaczę mamie w słuchawkę i od razu mi lepiej. Naprawdę mam nadzieję, że właśnie wyczerpujemy limit różnych niemowlęcych przypadłości i dolegliwości i przynajmniej przez jakiś czas będziemy mogli w spokoju cieszyć się latem.

Jestem Wam winna jeszcze spacerowy update, ale to już następnym razem, bo teraz trwa spacerowy detoks, a po takim czasie wszystko może się zmienić.

32 thoughts on “Uziemieni przez choroby

  1. Jejku oby choroby Was odpuściły i byście mogli jak najszybciej wrócić do spacerów i innych wyjść. Miałaś ogromne szczęście trafiając w dobre ręce pediatry, nie wszyscy lekarze tak sumiennie podchodzą do swojej pracy i pacjentów.

    1. Dziś pierwszy spacer po chorobie, oby już tak zostało :) Masz rację, że różnie bywa z tymi lekarzami. My już przerobiliśmy kilku pediatrów, ale nie ma ideałów.

    1. Dzięki, Megi. Masz rację, że choróbska jak się przyplątają, to potrafią nieźle uprzykrzyć życie. Doświadczony lekarza na wagę złota!

  2. Jak dobrze, że obyło się bez szpitala! Nie wiedziałam nawet, że takiego malucha można leczyć w domu.
    Zdrówka dużo dla Wojtusia! Jesteś super silna i dzielna! Ja drżę na samą myśl o zwykłym przeziębieniu.

    1. Ja też myślałam, że zostawią nas w szpitalu, nawet rzeczy naszykowałam, ale na szczęście nie. W domu szybciej się zdrowieje, no i nie było ani gorączki, ani kaszlu. A ten brak objawów w sumie przeraża swoją podstępnością. Oby infekcje Was omijały. Wojtuś już dwa razy był przeziębiony i po tej drugiej infekcji zapalenie płuc. Pierwszego wirusa przyniósł mój mąż z pracy i tak się zaczęło. Swoje przechorowaliśmy i teraz już się nie damy 😉

  3. Biedny Wojtuś! Dużo zdrówka dla Was. Super że udało się bez pobytu w szpitalu. No i z tym lekarzem też mieliście dużo szczęścia. Malwuś jesteś super dzielną mamą! 😊

  4. Dużo zdrowia dla Wojtka! :)
    Najważniejsze, że udało się w porę zareagować!
    Jestem przerażona, że sama mogłam coś przeoczyć, moja panna też jest coraz bardziej wymagająca, a ostatnio też była przeziębiona. A orientujesz się czy morfologia może potwierdzić, że coś tak złego dzieje się w organizmie?

    1. Po przeziębieniu, jak coś Cię niepokoi, zawsze lepiej skontrolować. Pytałam lekarkę o tę morfologię i powiedziała, że to nie wyjdzie, co najwyżej obniżona hemoglobina, ale to przecież nie świadczy od razu o zapaleniu płuc. Ale mam nadzieję, że u Was to tylko jakiś skok rozwojowy, a może zęby…

  5. Dużo zdrówka. Dobrze, że możecie zdrowieć w domu.

    Laura też miała takie prawie bezobjawowe zapalenie płuc jak miała półtora roku.
    W piątek pojechaliśmy do rodziny, wieczorem Laura zrobiła się marudna. W sobotę się pokładała i miała lekko podwyższoną temperaturę, ale nic poza tym. W niedzielę już było gorzej, w drodze do domu dostała gorączki. O 6 rano pojechaliśmy do szpitala, bo nie chciała pić i jeść i jakoś tak właśnie trochę ciężej oddychała. W szpitalu po rtg się okazało, że to obustronne zapalenie płuc, z wodą w jednym płucu. Od razu na odział. Tydzień spędziliśmy w szpitalu. W dodatku na oddziale zakaźnym, bo tylko tam były miejsca. Na szczęście niczego innego nie złapała.

    1. Też się cieszę, że szpital nas ominął. U nas właśnie nie było ani gorączki, ani kaszlu, a zapalenie też obustronne, ale bez wody. To całe szczęście, że z tego zakaźnego z niczym dodatkowym nie wróciliście. Ale zawsze to powtarza, że Wasza Laura to niezła siłaczka. Uściski!

  6. Zdrówka dla Wojtusia !
    Czytając Twój wpis wypatruje choroby u Julki…
    Bylysmy w zeszlym tygodniu na szczepieniu u lekarz nic nie zauważył niepokojącego.
    Mieliście dużo szczęścia ze trafiliście na doświadczonego lekarza.
    Buziaki dla was ❤

    1. Anitt, ta nasza lekarka jest właśnie też od szczepień. Myślę, że gdyby coś się działo, to lekarz by to wyłapał. No i u nas było jednak po infekcji i kilka rzeczy mnie niepokoiło, więc inna sytuacja. Ale lepiej być wyczulonym, zwłaszcza na swoją matczyną intuicję.

  7. Rzeczywiście to ogromne szczęście, mieć do czynienia z dobrym pediatrą.
    Dobrze że chorobowe perypetie miały taki finał, bo aż strach pomyśleć co by było gdyby…
    Dużo zdrowia dla Wojtusia i siły dla Rodziców!

    1. Dziękujemy, już wychodzimy na prostą :) Ja też nawet nie chcę myśleć, co by było gdyby. Na szczęście już wszystko dobrze, a ja tym razem będę wyczulona na niestandardowe objawy. A lekarka miała nosa, ma doświadczenie, ale niestety idealna też nie jest, bo jak do nas przychodziła, to nie myła rąk. Ech…

  8. Dużo zdrówka :) u nas jutro matka kończy 27 lat (o zgrozo, kiedy to minęło…), a 3 tygodnie temu kilka testów ciążowych pokazało drugą kreskę i w piątek dowiem się czy moje życia zamieni się w istny Armagedon :) ściskamy z Kacprem :)

    1. Łoł! To jest ekstra wiadomość! Trzymam mocno kciuki za piątek. Odzywaj się. Też Was ściskamy! PS Jakaś Ty młoda… Ja w wieku 27 lat zaczynałam się starać o pierwsze dziecko. Trochę lat upłynęło, ale najważniejsze, że mamy tego naszego Wojtuśka :)

        1. P., co za wspaniałe wieści! Oj rzeczywiście szykuje Wam się armagedon, ale na pewno będzie cudnie. Fajna różnica wieku między Twoimi dzieciaczkami :)

  9. Jak dobrze, że trafiliście na kompetentnego pediatrę. Taki lekarz to skarb. Mój chrzesiak dwa lata temu miał również bezobjawowe zapalenie płuc. Dopiero pobyt w szpitalu rozwiązał zagadkę złego stanu zdrowia :(
    Dobrze, że już wracacie do zdrowia. Ślę duże buziaki dla Wojcieszka i Ciebie za wytrwałość -taki mały, chory brzdąc to na pewno zmartwienie :(

    1. Hej, Marysiu, dzięki. Na szczęście kryzys zażegnany, ale przeraża mnie podstępność tej choroby. Teraz będę wyczulona, a pewnie i przewrażliwiona. A jak tam Twoja malusia siostrzenica?

      1. Mała jest słodziutka, rośnie jak na drożdżach 😍 właśnie skończyła drugi miesiąc 😀😀 lubi ze mną rozmawiać, ma wtedy takie cuuudowne uśmieszki. Jestem zakochana 💖

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *