W bohaterskim nastroju

Gdy robiłam rano śniadanie, M. prosto spod prysznica wparował do kuchni i dziwnie uradowany orzekł: „Kochanie, tak sobie pomyślałem, że za trzecim razem to już nam się na pewno uda i będziemy mieć dzidziusia”. Też tak myślę, w końcu jak to się mówi do trzech razy sztuka, tylko żeby na ten trzeci raz nie przyszło nam czekać w nieskończoność.

Wczoraj po raz czwarty w ciągu kilkunastu dni pojechałam sprawdzić poziom hormonu beta HCG. To już była wyłącznie formalność, bo po kilku godzinach od odstawienia luteiny przyszła miesiączka, ale skoro lekarz na wszelki wypadek kazał zbadać, to zbadałam. Wynik: 17,21 mIU, czyli spadek. Po raz czwarty kuła mnie ta sama siwiutka pielęgniarka. Za pierwszym razem pytała, czy ciąża ma być, czy nie. Jakoś zniesmaczyło mnie to pytanie. Jakby nie było po mnie widać, że ma być. Kiedy tak bardzo pragnie się dziecka, to trudno sobie wyobrazić, że są kobiety, które przychodząc na to badanie, modlą się o to, by okazało się, że ciąży nie ma. Cóż, nie sądziłam, że po kilku dniach sama będę marzyć o tym, by beta spadła. Okrutna przewrotność.

Ulga, którą odczułam, gdy okazało się, że to nie jest ciąża pozamaciczna, skutecznie złagodziła gorycz porażki. Ukłony w stronę samej siebie, że nie dałam się bezwiednie ponieść optymizmowi M. i nie powiedzieliśmy o niczym jego rodzicom. Wiedziały tylko moja mama i przyjaciółka, którym tak czy inaczej powiedziałabym o wszystkim. Moja najlepsza mama, wróżka ze sporadycznymi przejawami dewocji, poradziła mi, bym sobie dużo marzyła i wyobrażała sobie siebie z dzieckiem i z wózkiem. Ach, mamo, ja się już tak rozmarzyłam, że aż prawie zaszłam w tę ciążę. Przez chwilę zaczęłam się zastanawiać, czy to nie była ciąża urojona. Ale poczytałam w internecie i jednak objawy nie pasują. Uff.  Takie wyobrażanie sobie jest wielce przyjemne i od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi, ale czerwiec postanowiłam jednak mianować miesiącem dbania o samą siebie i zaspokajania własnych potrzeb. Mam zamiar robić wszystko  to, co w ciąży jest niewskazane, zwłaszcza pić wino, chodzić po górach, biegać i jeździć na rowerze. A epizod z ciążą biochemiczną postanawiam potraktować jako dobry omen.

BohaterBohater Małgorzaty Halber

18 thoughts on “W bohaterskim nastroju

  1. Mój mąż rezolutnie powtarza „mąż ma zawsze rację 😉” więc pewnie Twój mąż ma rację-za trzecim się uda ☺
    Ja mam podobny plan na wakacje : brać od życia jak najwięcej, spotykać się z przyjaciółmi, jakiś urlop nad morzem,po prostu robić to,na co mam ochotę ☺
    Luźna guma i do przodu 😂

    1. Wężon, urlop w wykonaniu mojego męża to dwa dni wolnego plus weekend równa się cztery. Chyba nigdy nie byliśmy nigdzie dłużej niż 5 dni. Może w tym roku wyciągnę go gdzieś chociaż na tydzień. A tych wyjazdów, z których mieliśmy wrócić z pamiątką w brzuchu, też trochę się już nazbierało, więc przestałam się na to nastawiać. Urlop to urlop, seks dla przyjemności :)

  2. Aniu! Uwielbiam Twój optymizm! To chcenie i radość pomimo okoliczności jest zaraźliwa. :)
    Pięknego czasu dla siebie, dla Was.

    Uściski :)

    1. Śliweczko, cieszę się, że ci się udziela pozytywna energia, choć ty chyba nie potrzebujesz zewnętrznych źródeł optymizmu, bo słoneczko nosisz w sobie:)

  3. Podoba mi się Twoje stwierdzenie, że urlop to urlop a seks dla przyjemności. Wychodzę z tego samego założenia, bo również już nazbieraliśmy tych jak i dłuższych i krótszych wyjazdów z których mieliśmy sobie przywieźć najfajniejszą pamiątkę.
    Życzę miłego chodzenia po górach, jeżdżenia na rowerze i picia wina :)

    1. Marta, dziękuję, w ten weekend góry odpuszczamy, ale zostaje rower i wino:) Jeszcze moja ulubiona rada dla par zmagających się z niepłodnością: „Musicie jechać na długi urlop, najlepiej za granicę, to na pewno wtedy zajdziecie”. Chyba wszyscy starający się o dziecko kiedyś to usłyszeli :)

      1. O tak takie rady są bezcenne 😀 ja mam jeszcze jedną którą uwielbiam przestańcie się starać i o tym myśleć to na pewno zaraz będziesz w ciąży.

      2. My jeździmy prawie wyłącznie na długie urlopy zagranicę, przeważnie dwa razy w roku i od 7 lat nie przyniosło to efektów.
        I nigdy nie przyniesie.

        1. A no właśnie, ale osobom, które nigdy nie zetknęły się z niepłodnością i nie mają na ten temat żadnej wiedzy, ciężko to zrozumieć.

  4. Czesc widze ze chyba nie zarabiasz na swoim blogu. Możesz polączyć swoja
    pasję z zarobkiem. Szkoda marnować ruchu na blogu.
    Jest sposób zeby wyciagnac dodatkowo ladna sumkę, wpisz sobie w
    google – jak zarobić na blogu drugą wypłatę

  5. I see you don’t monetize your page, i know how to earn some additional cash and get
    more visitors using one simple method, just search in google for; How
    to monetize a blog Twardziel advices

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *