Wakacje objazdowe

Fala upałów wygnała nas z dużego miasta i z naszego mieszkania, którego o tej porze roku bardzo nie lubię. Te wakacje spędzamy więc objazdowo i towarzysko. Jeździmy z Wojtusiem od jednej babci do drugiej, zahaczając przy okazji o naszą rodzinną działkę. Dużo przebywamy na świeżym dusznym powietrzu, moczymy nogi w dmuchanym basenie, gadamy z psami i rudym kotem, chodzimy boso po trawie i jeździmy wieczorami na rowerze, rozkoszując się podmuchami wiatru. Chciałabym też napisać, że objadamy się malinami i porzeczkami z ogródka babci D., ale to nieprawda. Objadam się nimi ja, a Wojtuś rzuca psom lub turla je niczym piłeczki i za nic w świecie nie chce spróbować. Ale myślę sobie, że kiedyś to się zmieni. Odwiedzamy też wszystkie okoliczne place zabaw. To rozrywka przede wszystkim dla mojego dziecka. Ja muszę się do tego trochę wewnętrznie przymusić. Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze tylko wyjazdu w góry. Tęsknię za nimi bardzo i  w tym roku nie spocznę, póki gdzieś się nie wybierzemy.

Mam poczucie, że to lato nie idzie na marne, choć zmiany miejsca burzą z trudem wypracowaną rutynę i owocują tysiącem nocnych pobudek. W sierpniu moje myśli zawsze uciekają już w stronę jesieni, a momentami i zimy, świąt, cynamonu, pieczenia pierników… Postanowiłam zostać jeszcze trochę z Wojtusiem w domu. Cieszę się na to, co przed nami. I martwię trochę też. Jak my się odnajdziemy po takim gorącym, aktywnym lecie w te listopadowe słoty? Muszę się dobrze przygotować na chłodne miesiące i zgromadzić w sobie jak najwięcej słonecznej energii. Jesienią chciałabym też zakończyć naszą mleczną drogę. Od dłuższego czasu spędza mi to sen z powiek. I jak na razie wydaje się równie odległe i nieosiągalne jak podróż na Księżyc.

8 thoughts on “Wakacje objazdowe

  1. Twoje słowa oddają trochę mój stan emocjonalny… Też się martwię, co to będzie, gdy przyjdzie jesień, skończą się przedpołudnia i popołudnia w parku, na kocu, pikniki, spacery… Otuchy dodaje fakt, że już za 2-3 tygodnie się przeprowadzamy i jestem tym faktem bardzo podekscytowana :) w nowym mieszkaniu będziemy próbowali nauczyć Witka spać w swoim łóżku. Oczywiście nie od razu i nie całe noce, ale chociaz drzemki i chwilę wieczorem, żebyśmy mogli pobyć ze sobą. Trzymam kciuki za odstawienie, no i dawaj znać, jak wam pójdzie, bo choć sama jeszcze chwilę tego nie planuję, to zupełnie sobie nie wyobrażam. Witek z miesiąca na miesiąc jest coraz bardziej przywiazany do piersi…

    1. To gratuluję rychłej przeprowadzki i trzymam kciuki, by sprawnie poszło. Też od jakiegoś czasu myślę o przeprowadzeniu Wojtka do nowego łóżka, ale jakoś nie mogę się zebrać do tych zmian. Wszystko odkładam na tę nieszczęsną jesień, ha, ha. Chociaż co ja piszę, przecież ja jestem jesiennolubna. Tylko właśnie boję się tych krótkich, ciemnych dni w domu z maluchem. Ale teraz trzeba cieszyć się latem, a potem coś tam się zorganizuje. Olu, to znaczy, że nie wracasz na razie do pracy?
      Odnośnie odstawienia, to zupełnie tego nie widzę, ale czuję się już tym znużona i chciałabym zakończyć kp. Myślę, że samoczynnie by do tego doszło, gdybym wróciła do pracy, ale na razie nie wracam, więc łatwo chyba nie będzie. Uzależniłyśmy tych naszych chłopaków od cycusiowa 😉

      1. Nie wracam. Pracuję w szkole. Urlop rodzicielski kończy mi się na początku października, ale mam 14 tygodni urlopu wypoczynkowego do odebrania. To wyjdzie pewnie do ferii zimowych albo i dłużej. We wrześniu przejdę się do pani kadrowej, żeby to policzyć i moc się zastanowić, co dalej. Z jednej strony chciałabym cały ten rok szkolny jeszcze być z Witkiem w domu, z drugiej szalenie tęsknię za pracą. Może da się te dwie sprzeczne drogi połączyć i wrócę jakoś w połowie roku szkolnego.
        Chlopakow uzależnilysmy bez dwóch zdan:)

  2. My też czerpiemy z lata ile się da :-) wyciskamy je jak cytrynkę, odwiedzamy rodzinkę na wsi, jeździmy w góry, zabieramy Babcię na damskie kawusie, chodzimy na place zabaw (których osobiście nienawidzę i cieszę się ze akurat to lubi M :-) ) a od 3 września zaczynamy nową przygodę. Mia idzie do żłobka. Widzimy jak garnie się do dzieci, jak je tuli, karmi i bawi się z Nimi. Jako wcześniak ma zaświadczenie o niepełnosprawności do 2 roku życia i dzięki temu udało się nam dostać do państwowego. Boję się chorób, ale że ja do pracy na razie nie wracam, to w razie potrzeby zostaniemy przez okres zimowy w domu. Mam też nadzieje ze te wszystkie wspólne chwile spędzone w lecie i mnóstwo zdjeć pozwolą przetrwać nam do świąt.

    1. No właśnie widzę na insta, że naprawdę wyciskacie wakacje jak cytrynkę. I bardzo dobrze, bo przed Wami spore zmiany. Te choroby ponoć nieuniknione, ale mam nadzieję, że Mia się im zanadto nie da. Ja tak myślę o żłobku dla Wojtusia od wiosny, ale pewnie jakimś prywatnym, choć i do takiego długie terminy, więc powinnam się już zacząć za jakimś rozglądać. Mój Wojtek jakoś nie lgnie do dzieci i raczej długo przełamuje lody, więc w żłobku chyba nie czułby się teraz zbyt dobrze. Zamierzam pochodzić z nim jesienią i zimą na jakieś grupowe zajęcia, żeby miał kontakt z rówieśnikami. U nas też M. jest większym fanem placów zabaw. Uściski dla Was!

    1. Hej Miami! U nas raz z górki, raz pod górkę. Chyba weszliśmy w jakiś kolejny etap rozwoju. Wojtuś nieźle się buntuje, a poza tym to żywe srebro. Trudno mi znaleźć czas na pisanie, a może i chęci. Tyle innych spraw zawsze się przepycha na przód kolejki, a gdy jest już chwila dla siebie, to nie chce mi się siedzieć przed kompem. Ale może niedługo się zmobilizuję i coś napiszę. A co u Was?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *