Korzennie, chałwowo, żurawinowo, czyli o świątecznych wypiekach

edf

Zamiłowania do pieczenia nie wyniosłam z rodzinnego domu. Moja mama nigdy nie była entuzjastką przesiadywania w kuchni. Miewała wprawdzie cukiernicze zrywy, kiedy to owładnięta jakimś przepisem (wynalezionym najczęściej w „Poradniku Domowym”), serwowała nam co niedzielę efekty swych poczynań. Tak było choćby z piernikiem bez miodu czy plackiem niebo, które to po jakimś czasie nudziły nam się i przestawały mieć dla mnie i moich braci status słodkiego rarytasu. Potem jednak zapał mamy gasł, a my zajadaliśmy się kupnymi łakociami. Nigdy też nie było u nas wspólnego pieczenia, na przykład wielkanocnych bab czy świątecznych pierniczków, nad czym w duchu trochę ubolewam i z pewną zazdrością słucham lub czytam o tego rodzaju domowych rytuałach czy rodzinnych recepturach przekazywanych z pokolenia na pokolenia.

Tajniki sztuki cukierniczej odkrywałam więc sama, ucząc się na własnych błędach. Niezbyt precyzyjne przepisy wynalezione na internetowych forach doprowadziły mnie niejednokrotnie do niejadalnych zakalców, ale krok po kroku wypiekane przeze mnie ciasta nabrały smaku (co z dużą ulgą przyjął mój mąż). Nie uważam się za żadną specjalistkę w tej materii, ale osiągnęłam satysfakcjonujący dla siebie poziom. Nie obawiam się już zaprosić spontanicznie kogoś na ciasto i upiec je tego samego dnia, czy też zmienić odrobinę proporcje w jakimś przepisie.

Od początku przyświecał mi cel, by wypracować kilka przepisów pewniaków, z których bez stresu będę mogła przyrządzić wypieki na święta czy na inne szczególne okazje, na które wszyscy będą czekać jak na sernik mojej teściowej. Swoją drogą z tym sernikiem to jakaś tajemnicza sprawa. Dostałyśmy na niego przepis ze szwagierką, ale ani mnie, ani jej nie wychodzi taki jak mamie.

Po przetestowaniu wielu receptur wyłoniłam dwóch faworytów, bez których już nie wyobrażam sobie świąt i na które co roku czeka też moja rodzina. A ja cieszę się w duchu, że udało mi się zapoczątkować pewną rodzinną tradycję. Pierwszy z nich to przepis na wspaniałe maślane ciasteczka Cranberry Noel. Być może je znacie, bo swego czasu pojawiały się na wielu blogach kulinarnych, a jeśli nie, to gorąco Wam je polecam. Ja piekę je według przepisu z bloga Pieprz czy wanilia. W mojej rodzinie to absolutny hit, ale zawsze gdy zabieram je ze sobą na jakieś okołoświąteczne towarzyskie spotkanie, to pojawia się prośba o przepis.

Kolejnym świątecznym ulubieńcem jest torcik piernikowo-serowy z niezawodnej Kwestii Smaku. To pyszne ciasto, które wygląda na dość skomplikowane i pracochłonne, a wcale takie nie jest. Jeśli tylko lubicie korzenne aromaty, kajmak z nutą soli i powidła śliwkowe, to na pewno się nie zawiedziecie.

Nie mogę też nie wspomnieć o tradycji, którą od kilku lat pielęgnujemy z moją przyjaciółką, mianowicie o pieczeniu pierników. To nasz coroczny przedświąteczny rytuał, który ogromnie lubię. Cieszę się, że parę lat temu los nas ze sobą zetknął i że mam teraz taką kompankę do wspólnego wypiekania. Szczególnie upodobałyśmy sobie przepis z bloga Make Cooking Easier na Gingerbread cookies. Są one bardziej kruche niż tradycyjne pierniki, a dzięki dodatkowi kakao mają głęboki, czekoladowy odcień i pięknie prezentują się udekorowane białym lukrem. Tegoroczne pieczenie już za nami.

mdecofcof

W tym roku pojawi się u mnie pewna nowość. Wspominałam w którymś z ostatnich wpisów, że miałam okazję skosztować w jednej z kawiarni pysznej tarty chałwowej. Po powrocie do domu przetrząsnęłam Internet w poszukiwaniu przepisu na nią, ale ku memu zaskoczeniu nie znalazłam go. Postanowiłam więc odtworzyć ją w domu. Wypiek ten składa się z kruchego spodu, warstwy kwaskowych konfitur, kremu chałwowego i polewy czekoladowej. Największy kłopot miałam z kremem chałwowym. Za drugim razem zamierzam przygotować go nieco inaczej. Niemniej tarta wyszła przepyszna, choć nieco inna niż w oryginale. Planuję upiec ją na tegoroczne święta z myślą o mojej mamie, która jest największą na świecie chałwoholiczką, a w Wigilię obchodzi w dodatku imieniny.

cof

edf

Tarta chałwowa z konfiturą i polewą czekoladową

Kruchy spód
150 g mąki pszennej
100 g schłodzonego masła
50 g cukru pudru
1 żółtko

W większej misce przygotować z mąki, masła i cukru kruszonkę, rozcierając je palcami. Następnie dodać żółtko i zagnieść gładkie ciasto. Schłodzić przez 20-30 minut w lodówce. Wylepić ciastem formę na tartę, ponakłuwać widelcem i piec w piekarniku rozgrzanym do 180 st. przez ok. 15 minut.

Krem chałwowy*
300 ml śmietany kremówki 36%
250 g chałwy waniliowej
180 g schłodzonego serka mascarpone

* Krem przygotowywałam, wzorując się na przepisie na krem do tych babeczek z Moich Wypieków, ale zmieniłam nieco proporcje. Następnym razem dodam jeszcze więcej chałwy (ok. 300 g) i mniej serka mascarpone, a połowę śmietany ubiję wcześniej na sztywno.

Polewa czekoladowa
100 ml śmietanki kremówki
100 g gorzkiej czekolady

Śmietankę podgrzać w rondelku, następnie rozpuścić w niej połamaną na kostki czekoladę.

Dodatkowo
Konfitura z wiśni lub czarnych porzeczek, ewentualnie inna ulubiona o lekko kwaskowym smaku.

Wykonanie

Na upieczonym i przestudzonym kruchym spodzie rozsmarować konfiturę, następnie nałożyć krem i przestygniętą polewę. Tartę przechowywać w lodówce.

A Wy macie swoich wypiekowych faworytów, bez których nie wyobrażacie sobie świąt?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

16 thoughts on “Korzennie, chałwowo, żurawinowo, czyli o świątecznych wypiekach

  1. Widzę że pieczenie u ciebie wre :)
    U mnie co roku musi być sernik, a jak przyjeżdża znajomy mojego męża to obowiązkowo jabłecznik :) Oboje go uwielbiamy :) Parę razy zrobiłam kuleczki serowe o smaku amaretto posypane kakao – szybko zniknęły :)

    1. U mnie za serniki odpowiada teściowa, ja jakoś nie przepadam za ich pieczeniem, za długo trzeba czekać na zjedzenie 😉 A jabłeczniki i szarlotki uwielbiam. Takie domowe trufelki są super. Ostatnio robiłam, bo zostało mi trochę tego chałwowego kremu z tarty. Ach, same pyszności.

  2. Tarta chałwowa <3 napewno przetestuje, ale to już po świętach. Ja w tym roku trochę się obijam z pieczeniem. Tylko pierniczki i takie migdałowe ciasteczka z bezą u góry. Banalnie proste, a pyszne i pięknie wyglądają. Brzuch trochę mi przeszkadza w otwarciu prawdziwej fabryki słodkości, bo po pracy to już niewiele sił zostaje, a weekendów brakuje 😉
    Pięknie wyglądają te Twoje pierniki… Aż ma się ochotę sięgnąć po jednego albo i pięć :)

    1. Migdałowe ciasteczka z bezą brzmią pysznie. Może podeślesz przepis?
      Nie dziwię się, że nieco odpuszczasz z pieczeniem. Jak się pracuje, to jednak trochę mało tego weekendu na nadrobienie wszystkich zaległości i jeszcze regenerację. Ja też już szybciej się męczę, więc staram się więcej wypoczywać i mniej planować :)

        1. O, wiesz, że chyba je kiedyś robiłam? Tylko zdaje się, że zabrakło mi mąki migdałowej i dałam za dużo pszennej i wyszły przez to za twarde. Zapomniałam o nich, dzięki za przypomnienie.

  3. Bardzo lubię piec, choć też nie odziedziczyłam tego po mamie ani po babciach 😉 Tzn. u mnie co prawda zawsze były domowe wypieki i to wspólnie robione, ale moja mama ogranicza się do kilku ulubionych przepisów (choć jej miodownik na Święta jest mistrzowski), z resztą podobnie jak babcie – jedna jest mistrzem ciast drożdżowych – makowca oraz babek (i ostatnio robi świetną szarlotkę z orzechami w miodzie na wierzchu). Druga, nieżyjąca już niestety, była mistrzynią wielkanocnego mazurka i tortu orzechowego.
    Do mnie należą za to serniki i nie wiem z czego to wynika, ale również rozdaję mój przepis na prawo i lewo, a potem i tak ja piekę 😉 Podobnie jest z biszkoptami i bezami, choć tutaj dobry przepis i nowy piekarnik pozwoliły mojej mamie na wypiek udanych biszkoptów.
    Czasem chyba tak jest, że jednym wychodzą lepiej jedne wypieki, innym inne. Bywa tak, że niektórym żadne.

    Tarta chałwowa brzmi świetnie! Ogólnie bardzo lubię tarty, można je zrobić na tyle sposobów!

    1. Ja chyba nigdy nie jadłam takiego domowego miodownika, ale bardzo lubię tego rodzaju smaki, więc muszę koniecznie go upiec. A poza tym to dałabym się pociąć za wszelkie drożdżowe wypieki, a nikt ich nie piecze ani w mojej rodzinie, ani w męża, więc też trzeba było zakasać rękawy i samej się wyszkolić. Serniki to zdecydowanie domena mojej teściowej. Kiedyś próbowałam z nią konkurować na tym gruncie, ale odpuściłam :) Natomiast genialne tarty robi mój brat. W tym roku rzucę mu wyzwanie.

  4. Niestety nie piekę bo nie mam dla kogo jeszcze i nie bardzo umiem:) święta kojarzą mi się z sernikiem z rosą mojej mamy…. Uwielbiam go, lubię też jej sos grzybowy:) generalnie mało jem jednak tego dnia zawsze sobie trochę pozwalam mimo diety:)

    1. Sernik z rosą piecze też moja teściowa. Też bardzo go lubię. Ja tam sobie nie odmawiam pyszności przez cały rok, ale staram się robić to racjonalnie, tzn. małe porcje albo jak jednego dnia przesadzę, to w kolejnym już rezygnuję ze słodkości i jakoś to się sprawdza :) A Ty trzymasz dietę po ciąży?

      1. Staram się:) ograniczylam jedzenie, nie jem chipsów i słodyczy:) i póki co dopiero 17kg w dół:( ale w święta się nie będę waga aż tak przejmować :)

        1. Asiu, 17 kilo to jest niezły wyczyn. Ja po ciąży miałam bardzo spowolniony metabolizm i przez pierwsze tygodnie, mimo ćwiczeń i diety, ciężko było mi zrzucić ten pierwszy kilogram (nie licząc tego, co ubyło przy porodzie). Ale potem szybko poszło. W święta sobie nie odmawiaj, szkoda życia. Moim zdaniem można wszystkiego popróbować, ale w małych ilościach i nie objadać się późnym wieczorem i będzie OK :)

  5. Mi również święta kojarzą się z sernikiem „rosą”. Jest to mój must have na świątecznym stole, a na święta Bożego Narodzenia doprawiam go olejkiem pomarańczowym i skórką z cytrusów. A co najważniejsze – zawsze się udaje 😀
    Twoja tarta pięknie się prezentuje i chociaż nie robiłam nigdy kremu chałwa-mascarpone-śmietana, to myślę, że to ciekawe połączenie,które z pewnością w przyszłości przetestuje 😊 no i w ogóle uwielbiam wszystkie przepisy Doroty z MW

    1. Widzę, że sernik z rosą ma wielu zwolenników. Moja teściowa też go piecze. Lubimy :) Masz rację, że Moje Wypieki to skarbnica wiedzy o słodkościach. Z takich świątecznych przepisów, które pojawiły się u Doroty, uwielbiam wilgotny piernik na melasie.

  6. Ale super ciastka i ta tarta 😀coś pięknego 🤗🤗🤗
    Ja to nie mam talentu kulinarnego i nawet blok czekoladowy który nie wymaga pieczenia mi nie wychodzi 😄a więc mogę jedynie podziwiać efekty pracy innych no i jeść w gościach hehe 😄

    1. Paradise, z własnego doświadczenia wiem, że praktyka czyni mistrza, ale przecież nie każdy musi umieć i lubić piec. Ja jestem wielkim łasuchem, ale najbardziej lubię te domowe wypieki, a że moja mama i babcia za dużo nie pieką, to nie było wyjścia :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *