Kulinarny melanż i przepis na migdałowe herbatniki

Trzeci tydzień czerwca obfitował przede wszystkim w nowe doznania kulinarne. W naszym mieście odbywała się kolejna edycja Festiwalu Dobrego Smaku. Najpewniej przegapiłabym to wydarzenie, gdyby nie E., która namówiła mnie w piątek na wspólny obiad na mieście. Spędziłyśmy więc bardzo miłe popołudnie, szwendając się od lokalu do lokalu i kosztując różnych festiwalowych dań. Spróbowałyśmy między innymi pipka gęsiego,  jeśli wierzyć kucharzowi, bo nie udało nam się go rozpoznać wśród towarzyszących mu owoców i korzennych warzyw oraz kawałków przepysznej kurzej wątróbki. Z deserów najbardziej zasmakował nam ten serwowany w malutkiej pracowni cukierniczej, o której istnieniu nie miałyśmy dotąd pojęcia. Były to cztery aksamitne i rozpływające się w ustach musy czekoladowe, których koniecznie muszę jeszcze spróbować. W sobotę skusiłam się natomiast na ozory wieprzowe, ponieważ nigdy wcześniej ich nie jadłam, a nie odważyłabym się przygotować ich w domu. Nie przypadły mi jednak do gustu, za to M. opędzlował talerz z wielkim apetytem. Na koniec postanowiliśmy nie ryzykować i na zwieńczenie trwającej trzy dni kulinarnej rozpusty zafundowaliśmy sobie pierś kaczki w asyście konfitury figowej.

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie przyrządziła w weekend czegoś w domu. Mama przywiozła mi z gór słoiczek ręcznie robionej konfitury z płatków róży. Głowiłam się, do czego ją wykorzystać, aż w końcu na myśl przyszły mi kruche ciastka. Zdecydowałam się upiec migdałowe herbatniki według przepisu Sigrid Verbert z książki „Smakowite prezenty. Słodkie i słone przysmaki na cały rok”.

Herbatniki

Książkę tę kupiłam przed którymiś świętami Bożego Narodzenia, kiedy to miałam ambitne plany przygotowania samodzielnie prezentów dla bliskich. Nie przypominam sobie jednak, bym cokolwiek z niej przyrządziła, aż do ostatniego weekendu. Pierwszą partię herbatników porządnie przypiekłam, bo przez pomyłkę  ustawiłam o kilkadziesiąt stopni za wysoką temperaturę w piekarniku. Wyjęłam je w ostatniej chwili, kiedy to do moich nozdrzy zaczęła dobiegać już woń spalenizny. Drugą partię piekłam we wskazanej w przepisie temperaturze, jednak po skosztowaniu pierwszego ciastka zorientowałam się, że zapomniałam dodać do nich cukru! Na szczęście konfitura z płatków róży, której użyłam do przełożenia herbatników, nadała im wystarczająco słodyczy. Do zlepienia herbatników można oczywiście użyć dowolnej ulubionej konfitury, powideł czy dżemu (w oryginalnym przepisie jest to dżem malinowy). Jak sama nazwa wskazuje, herbatniki najlepiej chrupać, popijając je herbatą, ale kawa też się nada.

SONY DSC

Herbatniki z migdałami, cynamonem i malinami

(Sigrid Verbert, „Smakowite prezenty. Słodkie i słone przysmaki na cały rok”)

250 g mąki, 125 g masła, 125 g cukru, 2 jajka, 65 g mąki migdałowej, tarta skórka cytryny, szczypta cynamonu, szczypta soli, dżem malinowy (na około 20 herbatników)

Wymieszać mąkę z mąką migdałową, cukrem, cynamonem, solą i masłem. Wyrobić wszystko delikatnie palcami na sypką masę. Wbić jajka i dodać tartą skórkę cytryny. Szybko wyrobić. Uformować z ciasta kulę, zawinąć ją w folię spożywczą i włożyć do lodówki na dwie godziny. Po tym czasie rozwałkować ciasto na grubość 3 mm, wyciąć herbatniki i w połowie z nich wyciąć na środku gwiazdki. Piec przez 15-20 minut w temperaturze 180°C. Zostawić do wystygnięcia i posmarować dżemem malinowym.

11 thoughts on “Kulinarny melanż i przepis na migdałowe herbatniki

  1. Ja właśnie piję poranna kawę w pracy i strasznego smaka mi tymi herbatnikami narobiłaś! Chyba nie będę miała wyjścia i po powrocie do domu odpalę piekarnik :)

  2. Przeczytałam Twojego bloga, bardzo Ci współczuje. Mam nadzieję, że życie ułoży się dla Was na nowo i doczekacie się upragnionego szczęścia.
    Będę tu zaglądać jeśli pozwolisz:)

    1. Soñadora, witaj! Będzie mi bardzo miło Cię gościć. Ja też wierzę, że wszystko się ułoży, że to, co najlepsze, jeszcze przed nami. Bez tej wiary nic nie miałoby sensu. Kiedyś chyba trafiłam na Twój blog, ale gdzieś mi potem umknął. Też do Ciebie pozaglądam:)

  3. Rzeczywiście smakowicie się prezentują 😋 uwielbiam takie kulinarne wypady,poznawać nowe smaki. Natomiast mój mąż jest totalnym przeciwieństwem mnie, zawsze wybiera zawsze to ,co jest mu znajome. Ale podobno przeciwieństwa się przyciągają😉
    Pozdrawiam ☺

    1. Coś w tym jest, że przeciwieństwa się przyciągają:) Ja na co dzień nie ryzykuję z nowymi smakami, ale od czasu do czasu nachodzi mnie apetyt na eksperymenty. A taki festiwal to świetna okazja, by spróbować czegoś nowego. Porcje są małe, w przystępnej cenie, więc można zaszaleć:)

    1. Zrób, zrób, jak jeszcze masz siłę na pieczenie, a z drugiej strony kiedy jak nie teraz. Za niedługo to już może nie być czas na takie kulinarne zabawy :)

  4. Ciao Ania!
    Ciasteczka wyglądają pysznie, zdjęcia przecudne. Pytanko. Skąd wziąć mąkę migdałową? Pierwszy raz o niej słyszę. Z góry dziękuję za odpowiedź. :*

    Ściskam mocno

    1. Hej, Śliweczko! Mąka migdałowa to po prostu zmielone migdały. Można zrobić samemu, ale wygodniej i ekonomiczniej chyba kupić. Jest dostępna w sklepach ekologicznych i ostatnio zauważyłam, że także w Lidlu. Zdjęcia to taka moja pięta achillesowa, ale pracuję nad tym. Bardzo mi miło, że Ci się spodobały.
      Nic się nie odzywasz na blogu, chyba pochłonęło Cię do cna kompletowanie wyprawki. W sumie się nie dziwię :)

      1. Hej :)
        Wczoraj spacerując z bulwą wpadłam na myśl o blendowaniu migdałów (tak robię w przypadku kruchych ciasteczek gł. na święta), ale stwierdziłam że to chyba zbyt prosto pomyślane. ;D
        Dziękuję za info.
        M. był ostatnio w ikejce i kupił co-nieco do Maksińkowego kącika, łóżeczko zamówione z allegro, idzie baaardzo długo (podobno była felerna dostawa), może dziś, albo jutro trafi do nas. Poza tym niewiele … od czwartku ‚wizyty domowe’ koleżeńsko-przyjacielko-rodzinne. :) Głównie pożyczam książki i czytam, czytam … nadal porządkuję i wyrzucam. Emocjonuję się meczami. I tak mam siąść i napisać coś, a jakoś weny brak. A czasu pod dostatkiem.

        Uwielbiam pięknie podane jedzenie. I pięknie zrobione zdjęcia. Masz we mnie fankę. :)
        buziaki :**

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *